Niall Horan Fanfiction. Opowiada o brązowookiej dziewczynie Amy Nelson i Niallu Horanie , który ma za sobą tajemniczą przeszłość. Poznali się przypadkiem. A co potem ? Zobaczcie sami.

wtorek, 1 października 2013

Rozdział 9.

Rozdział 9.

O mało się nie przewróciłam, potykając się o krzesło obok. Spanikowałam . W myślach prosiłam boga, by się nie spotkali. Ale jak to mam zrobić ? Podeszłyśmy do stolika przy oknie . Najwidoczniej los się do mnie uśmiechnął, chodź trochę. Stoliki były oddalone od siebie. Jedyny plus jaki dostrzegłam. Emma usiadła i niezgrabnie włożyła notes do torebki pytając :
- Usiądziesz czy zamierzasz stać ? – zaśmiała się. Kochałam w niej to poczucie humoru. Zawsze mnie rozśmieszała. Nawet w tych najbardziej krytycznych sytuacjach umiała wywołać na mojej twarzy choćby mały uśmiech.
- Yyy tak . – niepewnie usiadłam naprzeciwko niej. Rozglądałam się za Niallem, co dało się zauważyć, ponieważ bardzo się wierciłam.
-Amy, wszystko okej ? Dziwnie się zachowujesz, wiesz ?
- Ja ? Czemu ?
Popatrzała na mnie dając mi do myślenia, iż wie, że jest coś nie tak .
-No więc ? Powiesz mi czy będę musiała to siłą z ciebie wyciągnąć ?
-Ja po prostu .. – nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc palnęłam pierwsze co przyszło mi do głowy.
-Muszę do toalety ..- powiedziałam szybko wstając. Sama sobie się dziwiłam, że stać mnie tylko na taką wymówkę. Chociaż Emma ku mojemu zdziwieniu, uwierzyła mi.
Koło filaru zniknęłam z jej pola wiedzenia. A właściwie miałam taką nadzieję.
Niall siedział w tej samej pozycji co przedtem . To dobrze.
Poprawiając ubranie podeszłam do stolika i spokojnie usiadłam.
-Coś długo cię nie było , nie sądzisz ?
-Nawet nie wiesz ile dziewczyny mogą siedzieć w toalecie – westchnęłam i próbowałam wszystkiego by po mnie nie poznał, że się denerwuje.
Chwilę później podszedł do nas kelner, u którego zamawialiśmy.
-Oto wasze zamówienie . –oznajmił podając tacę z pysznościami. Ustawił je koło nas, a potem z uśmiechem odszedł w przeciwny kierunek. Chwyciłam łyżeczkę i nabrałam na nią trochę lodu. Blondyn zrobił to samo. Nie minęło 7 minut, a ja już zjadłam całe lody i w pośpiechu wypiłam koktajl. Przypomniałam sobie o Emmie . I w duchu przeklinałam ten dzień.
-O nie. –wyszeptałam sama do siebie.
-Coś się stało ?- zapytał chłopak jedząc resztki lodu z kubeczka.  
Znowu musiałam kłamać . Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, by kłamać tyle w przeciągu tygodnia. Coś niewiarygodnego. Przynajmniej dla mnie. Ale z każdym dniem przychodził mi to łatwiej. Straszne.
-Amy , pytam co się stało ? –powtórzył poważniejszym tonem.
-Zostawiłam błyszczyk w .. toalecie. – coraz to ciszej odpowiadałam.
On tylko popatrzał na mnie pytająco, ale potem przewrócił oczami i chcą dokończyć lody nabrał ich dużą łyżkę . Wstałam i idąc przed siebie myślałam o plusach tej sytuacji. No cóż dobrze udawałam. Mogę zostać aktorką, pocieszałam się naiwnie.
-Amy, gdzie ty byłaś ?
-W toalecie . – odparłam ze spuszczonym wzrokiem.
-Uważaj, bo Ci uwierzę. – zadrwiła.
Nic na to nie poradzę. Znała mnie jak nikt inny.
-Em , wszystko okej. – następne kłamstwo.
-No dobra jak nie chcesz to nie mów.
Panowała, krótka cisza, którą chwilę później przerwała.
-Zamówiłam już dla nas.
-Ale, ja nie jestem głodna.. – przypomniał mi się kubeczek lodów, które dosłownie przed chwilą pochłonęłam.
-No to po co tu przyszłaś ?
Nie odpowiedziałam .
-Zamówiłam dla nas duże lody czekoladowe. Twoje ulubione co nie ? – uśmiechnęła się.
-… - zrobiłam minę jakbym miała zaraz zwymiotować.
***
Do stolika podszedł kelner, dziwnie mi znajomy. Cholera. To ten sam co obsługiwał mnie i Nialla. Świetnie co robić ? Był coraz bliżej, a właśnie wszystkie pomysły wypadły mi z głowy. Chwyciłam najbliżej mi leżące menu i wręcz schowałam się za nim.
-Am , ja już zamówiłam . – oznajmiła patrząc się na mnie z wielkim zdziwieniem przyjaciółka.
-Wiem , tylko .. przeglądam .
-Dobra Amy , przestań. Myślisz, że coś przede mną ukryjesz ?
Moja głowa nie wychyliła się nawet na centymetr z poza karty restauracyjnej.
Nie czekając na odpowiedź Emma rozpoczęła rozmowę z przybyłym przed chwilą kelnerem .
Emma nie znając mojego położenia wyrwała mi z rąk trzymaną przeze mnie kartę z menu.
Rozpoznał mnie. Uśmiechną się do mnie.
-A pani przypadkiem nie zostawiła tam torebki ? –zapytał z troską.
Wtem odruchowo spojrzałam na krzesło, nie ma. Musiała zostać przy stoliku Nialla.
- To ja może po nią pójdę.
-Nie musi Pani , ten chłopak tu właśnie idzie.
Cholera.




10 rozdział już wkrótce. Wiem ,że miałam dodać wcześniej, ale brak czasu i szkoła , dodatkowe , kółka to naprawdę dużo. 

Podoba się ? Daj ' Tweet ' ; ) 

Dziękuje za Tyle wyświetleń BLOGA <3
60+ = następny.

wtorek, 24 września 2013

Rozdział 8.

Rozdział 8.

Z niedowierzaniem patrzałam na stojącego obok mnie tatę. Na początku nie chciałam w to wierzyć. Naprawdę lubiłam to miejsce. Mam tu przyjaciółkę i za chwilę miałam iść szukać pracy. A tu nagle mamy wyjechać ? A co z Niallem ? Szczerze , nie wiem czemu o to siebie pytam.
- Chciałem Ci powiedzieć , ale ..
-Ale ?
-No bo już od dłuższego czasu ..
-Dłuższego czasu ? Czemu mi nie powiedziałeś ?
-Nie wiedziałem jak .
 Ja na to tylko popatrzałam w kierunku ściany. Białej ściany, która stała się  akurat bardzo ciekawa. Nie odwróciłam się by odpowiedzieć. Chyba zrozumiał ,że nie mam ochoty rozmawiać , więc powoli oddalił się idąc tyłem. Chwile potem był w innym pokoju i rozmawiał z mamą . Nadzwyczajnie cicho. Nie wiedziałam co teraz robić. Iść na to spotkanie czy nie ? Zadzwonić do Emmy ? Nawet myśleć już mi się odechciało.
Włożyłam buty i nałożyłam niedawno zakupiony sweter. Otworzyłam drzwi i stałam w nich tak przez pół minuty myśląc co zrobić. Postanowiłam, że powiem Niallowi, że wyjeżdżam i to będzie nasze ‘’pożegnanie”. A co z Emmą ? Na samą myśl, że się rozstaniemy pobladłam na twarzy. Znam ją prawie od zawsze. Trudno mi się z kimś zaprzyjaźnić. Bałam się wyjazdu.
  Zamknęłam drzwi z hukiem, ale nie zrobiłam tego specjalnie. Przeszłam na drugą stronę ulicy i ruszyłam w umówione wcześniej miejsce spotkania. Całą drogę myślałam o wyjeździe.     Jakoś dziwnie szybko pokonałam drogę. Otworzyłam niezgrabnie drzwi kawiarenki rozglądając się za blondynem. Nie mogłam go znaleźć w tym tłumie. O dziwo było tam bardzo tłoczno w porównaniu z zeszłym razem jak tu byłam . Potrąciłam kogoś niechcąco, ale chwile potem odbiło się to na mnie. W oddali zauważyłam znajomą postać. Niall. Pokazywał ruchy rękami bym poszła w jego stronę. Tak, też zrobiłam. Zawiesiłam torebkę na krześle, na którym chwilę później usiadłam. Uśmiechnął się do mnie na powitanie. Odwdzięczyłam się tym samym. Kelner podszedł do naszego stolika w ręku trzymając mały notes. Był to ten sam chłopak, który obsługiwał nas wcześniej. Rozpoznał mnie co wywnioskowałam po promiennym uśmiechu skierowanym do mnie. Niall burknął na to i ostrzegawczo popatrzał na bruneta. Ten speszony oddalił się w pośpiechu. Przestraszył się, bo nawet nie zapytał co zamawiamy. Popatrzyłam na blondyna pytająco a ten od razu skupił całą swoją uwagę na Menu.
- Co państwo zamawiają ? – zapytał nieznajomy mi głos. Był to kelner, ale nie ten sam co poprzednio. Na jego miejscu też bym raczej już tu nie podeszła.
- Koktajl jagodowy i lody czekoladowe. – oznajmiłam i odłożyłam menu na krawędź stolika.
-To samo poproszę. – oznajmił siedzący naprzeciw chłopak.
Zapisawszy wszystko kelner udał się w kierunku innego stolika.
-Tyle myślałeś nad tym co wybrać i wybrałeś to co ja ? – zdziwiłam się .
-Nie umiałem się zdecydować . –westchnął ramionami.
-Zaczekaj chwilę , idę do toalety. Kiwną porozumiewawczo głową. Wstałam i powędrowałam szukając odpowiedniego miejsca. Przeszłam kilka stolików dalej i poszłam pomiędzy filarami.
-Amy ? – dobiegł znajomy głos. Popatrzałam za siebie. Nic.
-Amy , to ty ? Popatrzałam w bok . Dostrzegłam moją przyjaciółkę , Emmę.
-Emma ? – zapytałam próbując ukryć szok i zdziwienie.
- Nie poznajesz mnie ? – zaśmiała się głośno. Nadal stałam w bezruchu.
-Jesteś tu z kimś ? – zapytała zakładając rękę na rękę.
-Z .. – już miałam powiedzieć, ale przypomniałam sobie, że obiecywałam jej, że nie spotkam się już więcej z Niallem.
- Z nikim .. – wymusiłam nieszczery uśmiech.
-To co tu robisz ?
-Przechodziłam obok. – wymyśliłam na szybko.
-No to może się dosiądziesz ?
-Właściwie to ja już muszę ..

-Ehh przestań , chodź. – pociągnęłam mnie w stronę stolika blisko okna. Cholera.


`Koniec części 8 :) Podoba się ? 
Jeśli tak to skomentujcie i jeśli macie TT to dajcie " Tweet" (po prawej stronie pod przyciskiem obseruj ;) .) Dziękuje ;*
+ 55 Komantarzy = Następny rozdział. 


Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ? Jest on z bloga : 
http://szablony1kierunkowe.blogspot.com/2013_04_01_archive.html , który jest już nieaktywny. 

Xx



środa, 18 września 2013

Rozdział 7.

Rozdział 7.

-Co ty tu robisz ?
-Siedzę.
-Ale co ty robisz na moim parapecie ?- byłam coraz bardziej poirytowana.
-Chciałem sprawdzić czy wszystko w porządku.
-A co miałoby być nie tak ?
-No, bo nie odpisałaś na sms-a.
-To tylko sms. Wszystko jest okej, więc możesz już wyjść ?
Przez chwilę patrzył mi głęboko w oczy. Zastanawiał się nad czymś. Byłam na niego zła. I nawet nie wiesz jak bardzo. Nikt normalny nie skrada się do czyjegoś domu by sprawdzić czy jest wszystko dobrze. Czuje, że chodziło o coś więcej.
 Nie słysząc odpowiedzi powoli zaczęłam zamykać okno.
-Jakby coś było nie tak to od razu mi powiedz. – rzucił podtrzymując się ręką parapetu.
-Nie potrzebuję ochrony.-oznajmiłam stanowczo i już całkiem zamknęłam okno, a następnie zasłoniłam je zwinnie zasłoną.
Podeszłam do łóżka i wręcz wpadłam w jego objęcia.
***
Rano obudziłam się z mocnym bólem głowy. Zwlekłam się powolnie z łóżka. Droga do łazienki dłużyła się dla mnie kilometrami. Otworzyłam klamkę i weszłam do środka. Po skończeniu porannej toalety udałam się schodami do kuchni.Czułam się o wiele lepiej. Widok rozmawiającego taty przez telefon zdziwił mnie. A tym bardziej to, że jeszcze nie był w pracy. Momentalnie gdy przekroczyłam próg odłożył telefon. Nikt mi nie wmówi, że to przypadek.
-O hej córcia. – przywitał się.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi i zajęłam najbliższe miejsce przy stole.
-Wiesz bo .. – zaczął tata przeczesując ręką włosy.
Podniosłam pytająco brwi.
-Bo wiesz.. – nie do końca wiedział jak zacząć.
-Powiesz czy nie ? –zaśmiałam się.
-Dostałem awans .. – uśmiechną się krzywo.
-Tato ! To wspaniale ! Gratuluję.
-Tyle, że ..
-Emm poczekaj ktoś dzwoni . –zerwałam się z krzesła. 30 sekund potem trzymałam w ręku telefon. Nacisnęłam ‘odbierz’ .
-Halo ?
-Amy ?
Po głosie rozpoznałam rozmówcę. Niall.
- Czego chcesz ?-zabrzmiałam ostro ale nic na to nie poradzę.
-Spotkać się.- powiedział całkiem słodkim głosem.
Obiecałam Emmie, że więcej się z nim nie spotkam ale coś nie dało mi odmówić.
- No dobrze . –zgodziłam się ale coś mi mówiło bym tego nie robiła.
- Pamiętasz tą kawiarenkę koło mojego domu ?
- Tak.-potwierdziłam .
-To spotkajmy się przed nią.

Po zastanowieniu przystałam na tą propozycję. Mieliśmy się tam spotkać za jakieś pół godziny. Liczę na to, że Emma się nie dowie. W końcu obiecałam jej.
Przyrzekłam sobie, że to ostatni raz. Powiem mu, że to już koniec. Dziwnie to brzmi ‘to już koniec’ nadal nie znam go na tyle. Ale te przychodzenie do mnie w nocy i to kontrolowanie ? To już za dużo. Czas się pożegnać.
Przebrałam się i założyłam torbę na ramię. Przebierając buty tata podszedł do mnie trochę zestresowany.
-Coś się stało ? –zapytałam zakładając drugiego buta.
-Wyjeżdżamy.

sobota, 7 września 2013

Rozdział 6.

Rozdział 6.

-No więc.. – nie wiedziałam od czego zacząć. Byłam bardzo wdzięczna, że nie wydała mnie mamie. Była moją najlepszą przyjaciółką i zasługiwała na prawdę.
-Więc opowiesz mi czy nie ?- stała w tej samej pozycji co przedtem.
Podeszłam do niej i zaczęłam się jąkać. Na szczęście chwile potem już mówiłam pełnymi i zrozumiałymi zdaniami. Cały czas patrzała mi w oczy. Czułam się dziwnie odpowiadając o wszystkim. O Niallu. O tym jak go poznałam i o całej reszcie. Bałam się jak zareaguje.
Ku mojemu zdziwieniu śmiała się. Tak po prostu.
-Co cię rozbawiło ? – zapytałam zdziwiona.
-No bo tak słucham jak to opowiadasz i …
- I ?
- I to, że ten cały chłopak jest odwrotnością ciebie.
-Co masz na myśli ?
- Wiesz w ogóle skąd on się tam wziął ?
- Nadal nie rozumiem, o co ci chodzi. – potrząsnęłam głową.
- Co ? – nadal nie rozszyfrowałam o co mogło jej chodzić.
-Amy ! Uciekałaś przed tymi typami tak ?
Potaknęłam głową.
- A pomyślałaś skąd się tam nagle wziął Niall ? Ludzie od tak nie chodzą o północy po ciemnych alejkach.
Faktycznie. Nie pomyślałam o tym.
- I co ja mam teraz zrobić ?
- Zapomnieć . O nim. – powiedziała przytulając mnie.
- Przyrzeknij, że się z nim już nie spotkasz.
- Obiecuję. – wyłudziłam nieszczery uśmiech.
Sądziłam iż podjęłam dobrą decyzję. Im dłużej go znam to mam więcej problemów. Okłamałam rodziców i to nie raz, a często tego nie robię, a właściwie nie robiłam.
- Dobra to teraz chodźmy na te zakupy.- pociągnęła moją rękę i poszłyśmy w stronę głównej ulicy. Minęłyśmy dom kultury , kilka restauracji aż w końcu dostrzegłyśmy Centrum Handlowe. Chodziłyśmy po sklepach. Nie omijałyśmy żadnego.
- Zobacz tę! – wskazywałam na jasnoniebieską bluzkę wchodzącą w róż z napisem ‘’ Together ‘’
- Uuu śliczna ! Idź przymierzyć. – zaproponowała.
Zrobiłam jak mówiła i poszłam do najbliższej przymierzalni w sklepie.
Weszłam i nałożyłam ubranie. Po minucie przeglądania się w lustrze postanowiłam ja kupić.
Stojąc przy kasie usłyszałam dźwięk dochodzący z torebki. Kolejka była niesamowicie długa. Nie myśląc o tym, że będę stała w niej pół godziny wyciągnęłam z torebki telefon.
Nacisnęłam ‘’odbierz”
Myślałam chwilę nad treścią w nim zawartą. Zapomniałam, że zakazał mi wchodzić z domu.
Ale czemu ? Teraz to już nie mój problem. Obiecałam Emmie, że nie będę się z nim widywać. Nie odpisałam tylko wrzuciłam telefon z powrotem do małej torebki.
Całe zakupy zajęły nam z kilka godzin. Fajnie było. Emma odprowadziła mnie pod sam dom.
- To pa . – powiedziała i pożegnałyśmy się buziakiem w policzek.
Przekroczyłam próg domu. Jak zwykle napotkałam w nim tatę. Wiedziałam, że zaraz zaczną się pytania. Ściągnęłam buty i skierowałam się do swojego pokoju. Tata tylko przemierzył moją drogę wzrokiem. O dziwo obyło się bez pytań.
***
Ubrana w piżamę położyłam się do łóżka. Nie udało mi się zasnąć. Czemu ?
Usłyszałam pukanie. Pukanie w okno. Wstałam i niepewnie podeszłam do niego.
Otworzyłam je.
-Jak ty tu wszedłeś ? – zapytałam oburzona.



PRZEPRASZAM , że dopiero teraz dodaje. Zaczęła się szkoła i nie mam za wiele czasu więc rozdziały będą się pojawiały rzadziej. Musicie mnie zrozumieć ;) 
Dziękuje za komentarze <3 Jesteście niesamowici. 
Jeśli macie pytania albo chcecie być powiadamiani to zerknijcie na zakładkę " Kontakt" Rozdział piszany na szybko no ale coż jest jaki jest ;) 



czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 5.

Rozdział 5.

Słysząc otwierające się za mną drzwi oderwałam się od blondyna. Obróciłam się niepewnie mając nadzieję, że stała tam mama. Niestety na moje nie szczęście to musiał być tata. Prawie nigdy go nie ma w domu a teraz się zjawił? Akurat teraz ?
Popatrzył na mnie pytająco zakładając rękę na rękę.
- To ja już może pójdę . – powiedział szeptem patrząc raz na mnie, a raz na mężczyznę w drzwiach.
-Witam młoda panno .- powiedział chrząkając.
-Cześć . – oznajmiłam i próbowałam go ominąć ale moje próby poszły na marne.
-Kto to był ? – zapytał surowo.
-Chłopak.
-Tyle to ja się sam domyśliłem . – zabrzmiał ostro.
- Tato , jestem pełnoletnia i nie muszę ci się z niczego tłumaczyć. – powiedziałam i ominęłam go łukiem. Widocznie nie spodobało mu się, to co wywnioskowałam po głośnym zamknięciu przez niego drzwi. Uśmiechnęłam się promiennie do mamy i jak gdyby nigdy nic poszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać strony internetowe z informacjami. Nic ciekawego. Przeglądanie przerwał mi znajomy dźwięk dochodzący z mojej torby. Podbiegłam do niej i wyciągnęłam z niej telefon. Dostałam sms-a . Nacisnęłam przycisk po prawej stronie ‘odbierz’.
Myślałam chwilę nad tą propozycją aż w końcu postanowiłam odpisać.

Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.

Odpisałam potwierdzając tym spotkanie.

Była 15:35 . Zabrałam się za przygotowania . Otworzyłam wielką szafę stojącą w rogu pokoju. Wyjęłam z niej zwykłą bluzę a z szafki obok dżinsy. Rozczesałam włosy a następnie upięłam je w koka. Uwinęłam się w 20 minut. Ledwo dosłyszałam dzwonek do drzwi .
-Mamo otwórz ! To Emma . – krzyknęłam z pierwszego piętra i zakładając na ramię torebkę zamknęłam drzwi do swojego pokoju. Za mną niespodziewanie pojawił się tata.
-Gdzie się wybierasz ?
-Do sklepu .
-Z kim ?
-Z Emmą .
-Na pewno ?
-Tato nie jestem na policji, więc nie przesłuchuj mnie .- westchnęłam . I poszłam w stronę schodów .
-O, której wrócisz ? – zapytał spoglądając na swój zegarek.
-Nie wiem .- odpowiedziałam cicho i pokierowałam się do holu.
Mój tata nie bywał często w domu ale jak już był to musiał wszystko wiedzieć. Gdzie i z kim jestem . Kiedy wrócę. To było irytujące ale się do tego z czasem przyzwyczaiłam.
Mama była zajęta rozmową z Emmą a ja w tym czasie poszłam ubrać buty. Zawiązując je usłyszałam fragment rozmowy.
-Ale Amy nie spała u mnie wtedy . – zdziwiła się patrząc na moją mamę.
-Jak to ? Wtedy wróciła w ubraniu twojego brata .
-Słucham ? Pamiętałabym takie rzeczy .
Cholera. Teraz już wiem . Poznałam tej nocy Nialla , a spanie u Emmy było głupią wymówką.
Podniosłam głowę i próbowałam zwrócić uwagę Emmy tak, by mama nie zauważyła. Udało się. Pokazałam różnorodne gesty, ale ona tylko patrzyła na mnie pytająco.
Spanikowana przyłożyłam palec na usta a potem cicho powtarzałam ‘’ nie,nie,nie’. Na szczęście Em szybko po tym zareagowała. Chyba zrozumiała o co mi chodziło.
-Aha Pani Nelson ! Coś musiało mi się pomylić . Amy spała u mnie. Ja po prostu mam kiepską pamięć . Niech Pani wybaczy. – ciągle próbowała uwiarygodnić wypowiedź. Muszę przyznać była dobrą aktorką. Mama uwierzyła w to i uśmiechem pożegnała nas wchodząc do kuchni.
Wymieniłam się spojrzeniem z przyjaciółką i postanowiłyśmy opuścić dom.
Będąc w odpowiedniej odległości od domu Emma zatrzymała się założyła ręce i podnosząc brwi rozkazała.
-Teraz mi wszystko wytłumaczysz.




Wybaczcie miałam mało czasu na pisanie tej części. Jak wrócę to poprawię. Mam nadzieje, że jest w miarę dobry ale jeśli nie to przepraszam.
Jeśli chcecie być na bieżąco informowani zajrzyjcie w zakładkę ''Kontakt"
Dziękuje za komentarze . Dla was to tylko wystukanie kilku literek na klawiaturze a dla mnie szeroki uśmiech na twarzy ;) xx

+ Wszystkiego Najlepszego Liam <3

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 4.

Rozdział 4.

- To z czego się śmiałaś ?
-Ja? Śmiałam? Chyba ci się przesłyszało. –oznajmiłam układając usta w niewinny uśmieszek.
Objął mnie podejrzliwie, ale potem wrócił do normalnego stanu.
-Jesteś głodna?
-Nie, dzięki.
-To może pójdziemy do kawiarni naprzeciwko.
-Nie dzięki . Mówiłam, że nie jestem głodna.
- Właściwie , to nie było pytanie . – wzruszył ramionami. Nie wykryłam w jego głosie rozbawienia , a wręcz przeciwnie. Był poważny.
-Idziesz? – zapytał otwierając drzwi wejściowe. Nie miałam wyboru . Szybkim krokiem podeszłam do kanapy biorąc z niej małą torebkę. Wyszliśmy. Przechodząc na drugą stronę ulicy Niall chwycił mnie za rękę. To było miłe . Nie ukrywam zarumieniłam się wtedy, ale próbowałam to ukryć. Jak dżentelmen otworzył mi drzwi bym przeszła pierwsza. Usiedliśmy przy stoliku na środku lokalu. Było tam dużo ludzi jak na taką małą kawiarenkę.
-To na co masz ochotę ?
-Niall , mówiłam ci nie jestem głodna .
-To może lody ? – zapytał przewracając kartki w menu.
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? – poirytowałam się.
Wtem do naszego stolika podszedł kelner. Wysoki , dobrze zbudowany mogę nawet powiedzieć, że był przystojny. W ręku trzymał notes i długopis.
- Co państwo zamawiają ?
-Poprosimy lody truskawkowe , dwie porcje . – oznajmił z uśmiechem blondyn.
-Niall  ja ..
-Amy, nic nie mów . Będziesz jadła te lody i już .
Kelner zapisał zamówienie i pokierował się w stronę zaplecza.
- Posłuchaj mnie w końcu albo stąd wyjdę . – zaszantażowałam go.
- Słucham ? – zapytał momentalnie.
-Mam uczulenie na truskawki .
-Co ?
- Jak byś mnie słuchał to byś wiedzia… - urwałam nagle. Wydawał mi się, że kogoś zauważyłam. Kogoś znajomego .
-Amy, wszystko okej ? – zapytał blondyn uważnie mi się przyglądając.
-Widziałeś to ?
-Ale co ? – zdziwiony nadal wpatrywał się we mnie.
-No go ..
-Amy, o czym ty mówisz ?
- Odwróć się. – spełnił moje polecenie i powoli popatrzał się za siebie.
-Ja tam nic nie widzę. – rzucił szybko.
Spojrzałam jeszcze raz . Faktycznie , nikogo nie było . Ale jestem pewna, że kogoś widziałam. Był podobny do tego mężczyzny w autobusie.
-Ale Niall , nie przywidziało mi się . – zmarszczyłam brwi.
- Dobrze, wierze ci .- powiedział z powagą i wstał z krzesła.
-Co ty robisz ?
-Ide, to sprawdzić.  
-Ale ..
-Bez żadnych ‘ale’. Posiedzisz tu aż nie wrócę. – nie czekał na moją odpowiedz tylko od razu ruszył przed siebie rozglądając się przy tym. Sekundy później zniknął z mojego pola widzenia. Miałam szczerą nadzieje, że to co widziałam to był tylko wytwór mojej wyobraźni. Ale najwidoczniej się myliłam . Minęło już kilka minut a chłopak nadal nie wracał . Trochę zaczęłam się niepokoić.
-Gdzie on może być ? – pytałam siebie co minutę. Postanowiłam, że jak nie zjawi się tu do 5 minut , to pójdę go szukać. Na szczęście chwile po tym dostrzegłam go. Nie wyglądał na zadowolonego.
-Wychodzimy . – wyjął z kieszeni portfel i położył na stół pieniądze za lody, których nie dostaliśmy do tej pory. Marna ta obsługa.  Następnie chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w swoją stronę. Zabolało .
-Niall , co się stało ? -zapytałam próbując ukryć ból w ręce.
-Niall ! – próbowałam do niego dotrzeć ale z marnym skutkiem. Chwycił mnie za obie ręce. Tym razem już delikatniej. I szepnął na ucho :
-Po prostu chodź .
Mocniej zawęził uścisk dłoni i ruszyliśmy w stronę drzwi wychodzących na zewnątrz.
Po wyjściu z kawiarenki nadal nie zwalniał tępa. Zatrzymał się chwile później. Zorientowałam się, że stoimy na schodach prowadzących do jego domu.
-Amy ? Bo ja musze teraz coś załatwić, więc odwiozę cię do domu. Poczekaj skoczę tylko po kluczyki.
***
Podał mi kask i niezdarnie wdrapałam się na siedzenie motoru. Po jego minie można było sądzić iż go to rozbawiło. Ruszyliśmy z piskiem opon co spowodowało, że wtuliłam się w niego mocniej. Byłam pewna, że teraz też się śmieje. Dobrze wiedział, że jazda motorem to dla mnie coś nowego.
***
Około 5 minut później odprowadzał mnie już pod drzwi mojego domu.
-Amy ?
-Tak ?
-Mam do ciebie proźbę ..
-Jaką ? – zaciekawiłam się.
-Mogłabyś na razie nie wychodzić z domu ?
- Jak to ?
-Proszę tylko tyle dla mnie zrób .- powiedział wręcz błagalnym tonem .
Pokiwałam głową na zgodę.
Oddalił się kilka kroków w tył , a ja chwyciłam za klamkę drzwi.

Podskoczyłam kiedy chłopak nie pozwolił mi wejść do środka biorąc moją rękę. Nie spodziawałam się tego co zaraz zrobi.Przyciągnął mnie do siebie obejmując w pasie i namiętnie pocałował. Akurat w tej chwili drzwi za mną się otworzyły.



Pisałam go na szybko i improwizowałam więc wybaczcie jak wam się nie podoba ; c xx
+ nowa zakładka ;) 

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 3.

Rozdział 3.

***
Rano mama zawołała mnie na śniadanie . Ruszyłam wolnym krokiem w stronę kuchni. Zaspana usiadłam na krześle stojącym najbliżej mnie. Wyglądałam jak siedem nieszczęść .No ale cóż, niespanie całą noc dało owe znaki. Huk. Głośny. Dobiegał z zza lady kuchennej. Słysząc go aż podskoczyłam z krzykiem. Wtedy przypomniał mi się huk ,który słyszałam wczoraj w nocy . Straszne . Stałam w bezruchu.
-Amy? Wszystko okej? Wyglądasz marnie . – oznajmiła mama ,przyglądając mi się dokładnie .
-No ja… się po prostu nie wyspałam. – powiedziałam cicho co w prawdzie nie było kłamstwem.
- W takim razie masz kawę. Powinna cię trochę pobudzić.
Przytaknęłam głową na znak ,że dziękuje .
-A gdzie tata? – zapytałam  popijając kawę .
-emm.. poszedł załatwić pewną sprawę.- wyjaśniła wymuszając uśmiech.
Wiedziałam, że nic z niej nie wyciągnę więc odpuściłam następne pytania.
Resztę śniadania minęła w absolutnej ciszy.
***
Dryn * Dryn – dobiegł z góry dźwięk mojej komórki. Szybkim krokiem przeszłam przez schody wkraczając do mojego pokoju. Nie patrząc nawet kto dzwoni odebrałam.
-To jak ? Chcesz odzyskać klucze ? – po głosie rozpoznałam rozmówcę. Niall.
Słysząc to wzięłam się za przeszukiwanie torebki. Cholera. Nie ma ich .
-Tak , chcę . – powiedziałam jednoznacznie.
-To jak przywieziesz mi je czy .. ? – nie dokończyłam.  
-Nie.- zaśmiał się.
-Czyli mam .. ?- znów nie pozwolono mi dokończyć.
-Czekam , słonko. – oznajmił i od razu się rozłączył .
Cudownie. Mam nadzieje, że tam trafię. Choć sądząc po tym jaką jestem niezdarą wszystko jest możliwe. Jedynym sposobem na dostanie się tam był autobus. Przynajmniej dla mnie. Może nie było to jakoś strasznie daleko ale poza tym, że jestem niezdarą to jestem jeszcze leniwa. Wyszłam z domu , nie zamykając drzwi no bo w końcu czym miałam je zamknąć? Na szczęście w domu była mama, której od czasu śniadania nie widziałam.
Skierowałam się na najbliższy przystanek. Sprawdziłam rozkład jazdy ,a następnie usiadłam na ławce czekając na autobus. Kilka minut później opierałam się już o barierkę pojazdu.
 Moją uwagę przykuł człowiek w kapturze. Był ubrany w czarny dres i kurtkę tego samego koloru. Miałam przeczucie, że gdzieś go już widziałam, ale to pewnie tylko złudzenie.
***
Mijałam kolejne domy szukając właściwego.
- 24,25,26,27..- czytałam na głos kolejne numery domów.
-28 ! Jest ! – zapukałam w duże dębowe drzwi.
Pierwsze starania poszły na nic. Nikt nie otworzył. Powtórzyłam . Tym razem głośniej zapukałam. Nadal nic. Zrezygnowana odwróciłam się i powolnym krokiem poszłam w stronę ulicy. Z oddali usłyszałam głos wołający moje imię. Niall. Wychylił głowę i zapytał.
-To wchodzisz ? – kiwnęłam głową.
-Poczekaj. – oznajmił.
-Powiesz czemu zawdzięczam tak długie czekanie ? – powiedziałam trochę poirytowana nie zważając na to co mówił.
Wtem blondyn wyłonił się z pomieszczenia do ,którego wszedł chwile temu.
-Mojemu prysznicowi.- odparł z szerokim uśmiechem. Widząc go na w pół nagiego z ręcznikiem od pasa w dół spuściłam wzrok i podziwiałam panele.
-No co jest ? Przecież mam na sobie ręcznik . To ja się tu powinienem wstydzić.
-Może się ubierzesz ?- zasugerowałam niepewnie.
-Przecież jestem ubrany. –zaśmiał się pokazując biały ręcznik.
Nadal podziwiałam podłogę. Wiem, że miał na sobie ręcznik, ale coś powstrzymywało mnie od podniesienia wzroku.
-No jeśli ci tak zależy ,to idę się ubrać, poczekaj.
Zostawił mnie samą w salonie. Postanowiłam, że nie będę stała bezczynnie. Porozglądam się.
Mieszkanie było zadbane co mnie zdziwiło. Nie sądziłam ,że mężczyźni potrafią tak o coś zadbać. Zabrałam się za oglądanie fotografii wiszących na ścianie w rogu. Szczególnie jedna zwróciła moją uwagę. Przedstawiała ona Nialla obejmującego w pasie jakąś blondynkę. Na oko w naszym wieku. W prawym dolnym rogu była data. Prawie niewidoczna, ale udało mi się ją przeczytać.
-Miesiąc temu? – zaniemówiłam. – On ma dziewczynę?
Wyglądała na ładną. Bardzo ładną. Przez chwile poczułam się zazdrosna. Nie wie
m czemu. Prawie go nie znałam a jednak.
Inne zdjęcia przedstawiały innych dorosłych. Przypuszczałam, że to jego rodzice. Na końcu znalazłam inne niż do tych czas zdjęcie. Nie umiałam powstrzymać się od głośnego śmiechu. Widok małego Nialla bawiącego się w błocie był nad wyraz śmieszny. Przysłoniłam usta ręką by chłopak nie mógł usłyszeć mojego rozbawienia.
Chwile po tym otworzyły się drzwi pokoju obok. Wyszedł z nich Niall. Na szczęście ubrany. Miał na sobie zwykłą koszulkę i dżinsy.
Momentalnie przestałam się śmiać.
-Coś nie tak ? – zapytał zdziwiony.

Pokiwałam przecząco głową.


Podoba wam się 3 rozdział ? ;)

+Założyłam dziś TT : https://twitter.com/followers . Jeśli chcecie bym was powiadomiała na TT o nowych rozdziałach to piszcie ;)

Szablon by S1K