Niall Horan Fanfiction. Opowiada o brązowookiej dziewczynie Amy Nelson i Niallu Horanie , który ma za sobą tajemniczą przeszłość. Poznali się przypadkiem. A co potem ? Zobaczcie sami.

sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 14.

Dalej przeszliśmy przez korytarz wiodący do wnętrza sklepu. Ludzi było tyle samo co pół godziny temu. Jeden z pracowników stający za ladą ledwo dawał sobie radę.
-Nie powinniśmy mu pomóc? –zapytałam cicho.
On tylko popatrzała na mnie i rozejrzał się dookoła, nic nie mówiąc.
-Poradzi sobie. –powiedział ostro.
Z każdym jego słowem, atmosfera robiła się coraz to dziwniejsza.
-To ja mu może pomogę.-powiedziałam próbując wyrwać się z jego uścisku. Był za mocny. Im bardziej próbowałam go odtrącić, tym bardziej mój nadgarstek mnie bolał.
-Ej, puść mnie! –krzyknęłam. Nikt tego nie zauważył, cały tłum był wpatrzony w instrumenty, które stały dosłownie wszędzie. Byliśmy dla nich niewidzialni.
Zamknęłam oczy, ból w ręce był wręcz nie do wytrzymania. Nagle ból ustał, nie całkowicie, ale jednak. Nie byłam już w jego mocnym uścisku. Słyszałam tylko jakieś krzyki za sobą. Odwróciłam się.
Słyszałam tylko urywki.
-Masz ją zostawić ..- oznajmił srogo głos. Nie mogłam dopatrzeć się kto to. Tłum zasłaniał mi wybawiciela.
Chwilę później, Jake też zniknął z mojego pola widzenia. Poszłam w tamtą stronę, by zobaczyć co się dzieje. Zdziwiło mnie to, że ludzie w sklepie byli coraz ciszej, a ich wzrok przykuło jakieś wydarzenie w centrum sklepu. Tak też, tam się udałam. Przeciskanie się przez tłumy, to był istny koszmar. Im bliżej byłam centrum wydarzenia tym słyszałam więcej rozmów, szeptów pomiędzy całym zgromadzeniem. Moją uwagę przykuła krzycząca ekspedientka sklepu, której nie miałam okazji poznać. Była przerażona, sądząc po jej wyrazie twarzy. Nareszcie coś mogłam zobaczyć, udało mi się przejść przez ten tłum. Na widok owej sytuacji oczy mi się szeroko otworzyły, jak nigdy i nie umiałam nawet mrugnąć.
-Niall?- zapytałam siebie cicho.
Widok Nialla bijącego Jake’a przyprawiał mnie o dreszcze. Nie umiałam się ruszyć, a za wszelką cenę chciałam go powstrzymać. Ochłonęłam i nabrałam siły do tego aby mu powiedzieć, by przestał. Chciałam go jakoś odepchnąć, a on nawet nie drgnął ani mnie nie zauważył. A co najgorsze nikt mi nie chciał pomóc. Czemu? Bali się go?

Wcześniej krzycząca dziewczyna, stała się teraz bardzo pomocna.
-Co my teraz zrobimy? –pytała zdesperowana. Była tym bardzo przejęta, nawet chyba bardziej niż ja. Ręce trzęsły jej się i nie umiała usiedzieć.
Bójka dalej trwała. To wszystko toczyło się bardzo szybko.

Nie wiadomo z jakiego powodu Niall wstał, zostawił w spokoju Jake’a i rozejrzał się dookoła. Wszyscy zamilkli. Gdy jego wzrok napotkał mnie na jego drodze, zbladł na twarzy. Ruszył w moją stronę, ale ja tylko odwróciłam się i pobiegłam w inne miejsce. Łza spłynęła mi po policzku potem druga, trzecia i tak dalej. Obraz miałam zamazany, choć przetarłam oczy wielokrotnie.
- Proszę Pani. –usłyszałam surowy głos.
Tego mi jeszcze brakowało. Z niechęcią odwróciłam się.
Szef stojący z założonymi rękami, nie wyglądał na zadowolonego. Nie miał do tego powodu. Jego twarz pokazywała wiele. Niestety same złe odczucia.
-Do gabinetu. Teraz!


Naszczęście mam już na czym pisać ;) Mam nadzieję, że wam się choć trochę podoba ;)
Jeśli tak ro piszcie i jeśli możecie dajcie "TWEET" 
70 kom. = dam następny ;)

sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 13.

Jeśli chcecie być na bieżąco informowani to zapraszam na zakładkę" Informowani"
-
-Spytałam pierwsza.
-No pomyśl co mogę tu robić ?-zapytał z sarkazmem.
-Pracujesz ?
-Nie.
-No to co to za pytanie ?
-Kupuję gitarę.
Zdziwiłam się, choć nie wiem czemu.
-No, a ty myślałaś, że te instrumenty noszę dla zabawy ?- zapytał, ponownie z sarkazmem.
Zrobiłam tylko głupią minę i wywróciłam oczami. Wyglądał na rozbawionego, wesołego. Jakby zapomniał o całej sytuacji. Zastanawiałam się nad tym, a tymczasem zostałam przez kogoś potrącona. Usłyszałam, tylko ciche przepraszam. Chwile potem ktoś wyciągnął ku mnie rękę. Chciał mi pomóc wstać. Nie zastanawiając się dłużej skorzystałam z propozycji. Był to wysoki brunet o zielonych oczach i nieziemskim uśmiechu.
-Przepraszam, tu jest taki tłum, że nie da się normalnie przejść.
-Tak zauważyłam. Dziś nie pierwszy raz się już przewróciłam. – zaśmiałam się. Na co on odpowiedział tym samym.
-Szukasz czegoś ? – zapytał nadal rozpromieniony.
-Właściwie tak, pisało w Internecie, że poszukujecie kogoś do pracy.
-To zaprowadzę Cię do szefa. –powiedział wzruszając ramionami.
Uśmiechnęłam się jako podziękowanie. Odwróciłam się, by zobaczyć czy Niall nadal tam stoi. Owszem był tam, ale odsunął się trochę z tego co zauważyłam. Na jego twarzy nie panowała już radość, wręcz przeciwnie był zasmucony i zrobił się cały blady. Nie wiem czy to dlatego, że przypomniał sobie całą kłótnie czy dlatego, że rozmawiałam z jakimś chłopakiem, ładnym chłopakiem.
-Hej ! Idziesz? – dobiegł głos obok .
-Tak , już !- nie zwróciłam już uwagi na blondyna i skierowałam się do kierownika sklepu.
***
-Zapraszam do biura. –powiedział starszy mężczyzna pokazując na drzwi w oddali. Tak też zrobiłam to co kazał poszłam do owego pokoju.
-Proszę usiąść. – powiedział szorstko.
Trochę się przestraszyłam, nie był przyjaźnie nastawiony ani w dobrym humorze.
-Dlaczego pani chcę u nas pracować ?- oparł się o tył swojego skurzanego fotela.
-Cóż.. –nie wiedziałam co powiedzieć, nie byłam przygotowana na tą rozmowę.
-Kocham muzykę, umiem grać na gitarze i stwierdziłam, że będę idealnie nadawała się do tej pracy. – rzuciłam jednym tchem.
-Dobrze. A czy gdzieś wcześniej Pani pracowała?
-Nie, ale poradzę sobie. Wymusiłam uśmiech na twarzy, a w środku gotowałam się jak woda na herbatę. Przez chwilę patrzył się na mnie. Jakby chciał mnie powalić wzrokiem. Prawie mu się udało.
-W takim razie proszę wypełnić ten formularz i zapraszamy do pracy. – oznajmił dając mi do ręki kilku stronicowy segregator.
-Naprawdę? Dziękuje. – tym razem uśmiechnęłam się szczerze. On tylko kiwnął głową i wyszedł szybko z biura.
-On jest naprawdę dziwny.- odrzekałam.
Następnie podeszłam do jednego ze stolików i zaczęłam wypełniać formularz zgłoszeniowy.
Dziwniejsze było to, że nawet nie zapytał jak mam na imię. Owszem muszę to napisać w formularzu, ale ..
-Skończyła już Pani ?- do pokoju wszedł szef.
-Tak już tylko chwilkę. –oznajmiłam.
***
-Proszę bardzo, już skończyłam. – podałam mu wypełnione papiery.
-A więc witamy w załodze. – powiedział bez jakichkolwiek emocji, wręcz na siłę.
-Jake ! –zawołał głośno. Po chwili w drzwiach wstawił się chłopak, którego spotkałam wcześniej.
-Poznajcie się, to jest Jake będzie ci pomagał dopóki wszystkiego się nie nauczysz. Teraz Cię oprowadzi.
-Witamy. – uśmiechnął się ukazując prześliczny uśmiech.
-A dziękuje – odparłam.
-To jak pokazać Ci cały sklep ?-zapytał podając mi rękę.

Niepewnie chwyciłam ją, aczkolwiek nikt nigdy mnie nie oprowadzał a tym bardziej trzymając za rękę. Chyba nie miał tylko ‘przyjaznych’ zamiarów.

Podoba się rozdział ? To daj "Tweet"
Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 12.

Rozdział 12.

-Jak to szybciej?
-Tata dostał wiadomość z Dublina i ..- przerwała.
-Czekaj ! Z Dublina ? Jak to ?
- No tam mamy już wynajęte mieszkanie, nie wiedziałaś ?
-Nie , nie wiedziałam też, że mamy się przeprowadzić do Irlandii !- oznajmiłam zszokowana.
-To tata ci nic nie powiedział ?- mama zamyśliła się ciągle patrząc na mnie.
-Powiedział tylko, że nie zagościmy w Londynie tylko gdzieś dalej, ale nie widziałam, że aż tak daleko! –prawie krzyknęłam. Mama nie wiedziała co odpowiedzieć. Jak zawsze dowiaduje się wszystkiego na końcu. Podenerwowana wyszłam z pokoju i postanowiłam znaleźć tatę. Mam nadzieje, że ma na to wyjaśnienie bo tak nie może być.
-Tato ! – zapukałam z grzeczności, ale nadal w złym nastroju. Mama chodziła za mną jak cień.
-Wejdź. – oznajmił miłym głosem. Tak też zrobiłam.
-Okłamałeś mnie. – powiedziałam a wręcz stwierdziłam sucho.
-Kochanie o co ci chodzi ?
-Nie ręczyłeś mi powiedzieć, że jedziemy do Irlandii. – próbowałam sama się uspokoić, ale nie umiałam.
-Nie okłamałem cię..
-Ale nie powiedziałeś też prawdy.- zrezygnowana już tą całą sytuacją wyszłam nie czekając na jego kolejny ruch. Byłam pełnoletnia, ale co z tego ? Nie mogłam się na razie sama utrzymywać. Nie miałam pracy ani żadnych oszczędności. Byłam pod władzą rodziców. Byłam w kropce.
Skierowałam się do swojego pokoju a raczej cichego zakątka jak zwykle to nazywałam. Myślałam, myślałam, myślałam i  próbowałam na to wszystko znaleźć złoty środek. Patrząc wstecz to wszystko się zaczęło od spotkania z Niallem. W tej ciemnej uliczce. Kłamstwa, tajemnice. Kłótnia z Emmą i rodzicami. Jakby jakaś klątwa mnie dopadła.
Nie będę siedzieć bezczynnie. Muszę coś z tym zrobić. Szybkim ruchem włączyłam laptop i weszłam na stronę swojego miasta. Szukałam ofert pracy. Weszłam w jedną z zakładek z tym tematem. Piekarnia- nie, mąka i ja to niedobre połączenie – stwierdziłam wspominając chwile z dzieciństwa. Kawiarnia – o nie. Mechanik – trzy razy nie. Została tylko budka z lodami i mały sklep z instrumentami. Kochałam lody aczkolwiek bardziej pod pasowała mi 2 propozycja. Weszłam na owy sklep, który nazywał się „ SoundControl”. Pewnie się dziwisz czemu szukam pracy jak zaraz mam się i tak wyprowadzić. Po pierwsze chcę zrobić na złość tacie, dać mu nauczkę . A po drugie chcę zarobić by w końcu ‘wyrwać’ się od nich i zacząć żyć samodzielnie. Spisałam szybko adres i wyłączyłam urządzenie. Doprowadziłam włosy do porządku i zeszłam na dół. W korytarzu minęłam mamę, która o dziwno nie zapytała gdzie się wybieram. Założyłam buty i nałożyłam płaszcz. Błagałam by tylko się nie rozpadało.
Już miałam wychodzić.
-Amy.. – słyszałam w oddali. Na 100 % był to mój tata.
Ja tylko odpowiedziałam głośnym zamknięciem drzwi.
Było to chamskie z mojej strony, ale nie zastanawiałam się nad tym. Moim celem teraz było dostanie pracy w sklepie muzycznym. Znajdował się tylko 7 minut drogi od domu. Na zewnątrz wyglądał całkiem przyzwoicie oraz był zadbany co wywołało u mnie dobre wrażenie. Weszłam przez duże szklane drzwi do środka. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to gitary, pełno gitar różnych rodzajów. Kiedy byłam młodsza tata uczył mnie grać. To były chyba najlepsze chwile spędzone z nim. Przestałam to kontynuować, bo miałam dużo nauki. Ale nadal wszystko pamiętam. W środku znajdowała się masa ludzi, ledwo co można było normalnie poruszać się po pomieszczeniu. Szłam a raczej przeciskałam się między nimi.
-Ałć – krzyknęłam. Komuś upadły instrumenty, a jeden z nich upadł prosto na moją stopę.
To się nazywa szczęście. Popatrzałam się za siebie by zobaczyć sprawcę.
-Ty ? – zdziwiłam się.
-Amy? – chłopak wyłonił głowę zza gitary.
-Niall , co ty tu robisz?

-Też bym mógł o to zapytać.


Sklep w owym Fanfiction istnieje naprawdę ;) 
Podoba się - "Tweet" .
65+ kom = next ;) 
+ Hazz czuwa nad blogiem ^^

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 11.

Rozdział 11.

Jeszcze kilka razy zerknął na mnie w drodze do kuchni. Wydawał się miły, troskliwy i przystojny. Może nie był całkiem złym chłopakiem? Warto się przekonać. Spodobałam mu się, co nie zdarza się często w mojej sytuacji. Myśląc, dyskretnie schowałam skrawek papieru do wiszącej obok torebki. Wstałam i delikatnie przełożyłam ją przez ramię. Następnie wyszłam zostawiając za sobą zdezorientowany tłum. Coś tak czuje, że zapewniłam całej grupce ludzi w kawiarni dobrą rozrywkę. Pokłóciłam się z Emmą i Niallem. Co jeszcze ? Czasami mam myśl by wsiąść w najbliższy samolot i odlecieć daleko stąd. Na przykład do Grenlandii lub na biegun północny. Zamieszkałabym z pingwinami. Przypuśćmy, że to będzie opcja ‘’c’’. To jest mój sposób na pocieszanie – wymyślanie bezsensownych historyjek. Moje lenistwo było niesamowite. Postanowiłam, że tak krótki dystans przejadę autobusem.
***
Usiadłam na szarym końcu autobusu. Dosiadł się a raczej wcisnął pomiędzy mnie a starszą kobietę mężczyzna ubrany na czarno. Przygniótł mi torebkę, ale nie chciałam być niegrzeczna i nie zwróciłam na to żadnej uwagi. Nie przepadałam za autobusami, ale jestem większym leniem niż się wydaje.
***
Szukałam kluczy w torebce, ale za nic nie mogłam ich znaleźć. Szukanie zajęło mi 10 minut , jakbym nie mogła zapukać. To wszystko było spowodowane tą kłótnią. Kiedy nareszcie udało mi się je odnaleźć, weszłam. U progu ku mojemu zdziwieniu nie stał tata zadający szereg pytań typu : Gdzie byłaś? Z kim? i Czy byłaś odpowiedzialna?
Niestety nie poszłam kilka kroków dalej a on siedział na kanapie z gazetą do góry nogami.
-Tato ?
-Tak?
-Czy ty na mnie czekałeś ?
-Nie, skądże. Ja tylko czytam gazetę.
-Na odwrót?- założyłam ręce.
-Teraz tak jest modnie. – odparł i znalazł najgłupszą chyba wymówkę.
-Ty się chyba nigdy nie zmienisz.- oznajmiłam i pobiegłam ba górę do pokoju.
Jak zwykle moja torba wylądowała w kącie w pokoju. Zastanawiałam się nad napisaniem do Emmy, ale nie wiem czy to dobry ruch. Podeszłam do komody i wysunęłam półkę na samym dole. Podniosłam zeszyt i wyciągnęłam leżący tam naszyjnik. Chwyciłam go mocno i chwilę potem założyłam go. Pewnie zastanawiasz się czemu w takim momencie szukałam jakiegoś łańcuszka ? No cóż to skomplikowane. Ale jeśli chcesz to Ci opowiem. A więc gdy byłam mała, a rodzice pracowali cały dzień kto się mną zajmował ? Moja ciocia. Tak wiem bardzo skomplikowane, ale to nie dlatego szukałam tego przedmiotu. Ciocia była moją drugą mamą a czasami zastanawiałam się czy nie lepiej by było z nią niż z moją rodzicielką. Gdy teraz o tym myślę, aż się dziwię, że tak powiedziałam. Chociaż, bardzo mi jej brakuje. Zapytasz pewnie czemu jej nie odwiedzę, nie zadzwonię? Uwierz chciałabym. Pokłóciła się z moim tatą wiele lat temu. O co ? O to, że nie poświęca mi wystarczająco czasu. Miała rację, ale by coś dotarło do mojego taty to chyba jakiś cud. Myśli, że ma zawsze rację. Po tym wszystkim ona po prostu … uciekła. Bez powiadomienia, zostawienia jakiejkolwiek wiadomości, ona odeszła. Nigdy więcej jej nie widziałam. A ten naszyjnik, który dla Ciebie jest bezwartościowy jest dla mnie pamiątką po niej. Dostałam go na 9 urodziny. To jedyne co mi po niej pozostało.
*puk, puk*
-Tak ?- zapytałam i zatrzasnęłam szafkę tak szybko jak to było możliwe. Rozpuściłam włosy i założyłam je przez ramię tak by nie było widać łańcuszka. Nie żebym go chowała, ale…
-Mogę wejść? – po głosie rozpoznałam osobę. Mama.
-Tak, pewnie. Chwile potem była już w pokoju.
-Kochanie, bo okazało się, że nasza przeprowadzka ..
-No ?
- Chyba nastąpi trochę szybciej niż się spodziewaliśmy.
Kochani, zapytacie "co tak późno?" lub "ile mamy czekać na jeden głupi rozdział?". Gdybym była tobą sama bym tak napisała. Mam dużo na głowie. Projekt, dodatkowe, kółka. Wydaje się, że to mało. No właśnie wydaje się. Większość czasu jestem na telefonie. A w ostatnim czasie nie mogłam korzystać z komputera powyżej 15 minut, więc nie było mowy o pisaniu. Noszę soczewki i miałam dość duże podrażnienie.. ehh..
Postaram się to nadrobić to i bd dodawać chociaż raz w tygodniu. Proszę tylko o zrozumienie :) 
"Tweet" . (60 kom. = next) 

wtorek, 8 października 2013

Rozdział 10.

Rozdział 10

Dostrzegłam jego zbliżającą się sylwetkę między poszczególnymi stolikami w kawiarni. Nie wyglądał na zdenerwowanego. Chyba, że bardzo dobrze udawał. Nie sądziłam, że kiedykolwiek zdarzy mi się być w takiej sytuacji. Czułam się głupio, chociaż miałam ku temu powód. Miałam dwa wyjścia. Pierwsze – wyznać całą prawdę , drugie – uciec. Druga opcja była bardzo kusząca aczkolwiek jej nie wybrałam.
-Amy ? – zapytał kładząc torebkę na stół a następnie założył ręce.
-Chcesz mi coś powiedzieć ? –zapytał ponownie oczekując tym razem odpowiedzi.
-No właśnie , Amy ? – Emma przyłączyła się do niego i wstała. Obydwoje patrzyli na mnie pytająco.
Blondyn widząc, że nie umiem odpowiedzieć skierował swój wzrok na stojącą obok czarnowłosą Emmę. Nie wiedziałam co się zaraz wydarzy , ale to na pewno nic dobrego.
-A ty kim jesteś ? – objął ją wzrokiem od dołu do góry i z powrotem.
- O to samo chciałam zapytać. – oznajmiła pewna siebie dziewczyna. Na co westchnął i przewrócił oczami.
-Niall a ty ? – mówił próbując dociec kim jest stojąca przed nim czarnowłosa z założonymi rękami.
-Emma .. – powiedziała spokojniej.
-Czekaj Niall , tak ? – zmarszczyła brwi. Chłopak przytaknął lekko głową i zaciekawieniem patrzył na to co się wydarzy.
-Amy ! Czy my już o nim przypadkiem nie rozmawiałyśmy ?- przyjaciółka popatrzała na mnie srogo, rozpoznając chłopaka. Wyglądała na rozwścieczoną z zarazem zdumioną. Natomiast blondyn ciągle próbował odszyfrować o co w tym wszystkim chodzi.
-Jak rozmowa ? –zapytał oszołomiony chłopak .
-Byłam z Amy na zakupach i obiecała, że się z tobą już nie spotka. – prawie wybuchła.
Wtedy większa cześć lokalu skupiła swoją uwagę na naszej trójce. Nawet kelner słuchał naszej kłótni opierając się o filar obok. Nawet nie wiem co ludzie sobie pomyślą ,ale miałam teraz ważniejszy problem.
-Zabroniłaś jej ? – zaśmiał się .
-A żebyś wiedział.
-Nie jesteś jej opiekunką, więc pozwól jej samej decydować. – powiedział co sprawiło ,że Emma była na skraju. Myślałam, że zaraz zacznie rzucać w niego talerzami. W takich momentach zawsze wymyślam najdziwniejsze scenariusze.
-Amy , obiecałaś mi ,że się z nim nie spotkasz ! – krzyknęła , i cały tłum był wpatrzony w nasze osoby.
Już miałam odpowiedzieć gdy przerwał mi inny głos.
-A mi obiecałaś ,że nie będziesz wtedy wychodzić z domu! To była tylko mała proźba.
Nie wiedziałam już co odpowiedzieć. Popatrzyli to na siebie to na mnie i skierowali się obydwoje w stronę wyjścia, a ja nadal siedziałam w tym samym miejscu. Jak na złość Emma przy wyjściu przytrzymała drzwi by jak Niall wychodził uderzyły je. Chociaż z marnym skutkiem rozbawiło to publiczność lokalu. Po chwili byli poza zasięgiem mojego wzroku. Tłum i kelner siadający koło mnie , speszył mnie. Dobrze, że Nialla już tu nie było bo widząc kelnera mógł różnie zareagować na jego widok. Przysunął się i szepnął :
-Wiesz , jeszcze nie mieliśmy tu takiej rozrywki. – próbował wywołać uśmiech na mojej twarzy. Co jak co ale mu się udało .
-Jeśli ten koleś się już do ciebie nie przystawia to.. – wyciągnął z kieszeni skrawek papieru i długopis. Już po kilku sekundach był na nim napisany numer. Następnie zgiął karteczkę i mi go podał.

- … zadzwoń . – mrugnął uwodzicielsko , wstał i poszedł dalej zbierać zamówienia.  


Wybaczcie, że dopiero teraz ale mój chomik zdechł i nie miałam siły nic pisać..
Podoba się ? - " Tweet "
65+ = nastepny.
+ pojawił się czat . Możecie tam wyrażać swoje zdanie na temat bloga ;) 

wtorek, 1 października 2013

Rozdział 9.

Rozdział 9.

O mało się nie przewróciłam, potykając się o krzesło obok. Spanikowałam . W myślach prosiłam boga, by się nie spotkali. Ale jak to mam zrobić ? Podeszłyśmy do stolika przy oknie . Najwidoczniej los się do mnie uśmiechnął, chodź trochę. Stoliki były oddalone od siebie. Jedyny plus jaki dostrzegłam. Emma usiadła i niezgrabnie włożyła notes do torebki pytając :
- Usiądziesz czy zamierzasz stać ? – zaśmiała się. Kochałam w niej to poczucie humoru. Zawsze mnie rozśmieszała. Nawet w tych najbardziej krytycznych sytuacjach umiała wywołać na mojej twarzy choćby mały uśmiech.
- Yyy tak . – niepewnie usiadłam naprzeciwko niej. Rozglądałam się za Niallem, co dało się zauważyć, ponieważ bardzo się wierciłam.
-Amy, wszystko okej ? Dziwnie się zachowujesz, wiesz ?
- Ja ? Czemu ?
Popatrzała na mnie dając mi do myślenia, iż wie, że jest coś nie tak .
-No więc ? Powiesz mi czy będę musiała to siłą z ciebie wyciągnąć ?
-Ja po prostu .. – nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc palnęłam pierwsze co przyszło mi do głowy.
-Muszę do toalety ..- powiedziałam szybko wstając. Sama sobie się dziwiłam, że stać mnie tylko na taką wymówkę. Chociaż Emma ku mojemu zdziwieniu, uwierzyła mi.
Koło filaru zniknęłam z jej pola wiedzenia. A właściwie miałam taką nadzieję.
Niall siedział w tej samej pozycji co przedtem . To dobrze.
Poprawiając ubranie podeszłam do stolika i spokojnie usiadłam.
-Coś długo cię nie było , nie sądzisz ?
-Nawet nie wiesz ile dziewczyny mogą siedzieć w toalecie – westchnęłam i próbowałam wszystkiego by po mnie nie poznał, że się denerwuje.
Chwilę później podszedł do nas kelner, u którego zamawialiśmy.
-Oto wasze zamówienie . –oznajmił podając tacę z pysznościami. Ustawił je koło nas, a potem z uśmiechem odszedł w przeciwny kierunek. Chwyciłam łyżeczkę i nabrałam na nią trochę lodu. Blondyn zrobił to samo. Nie minęło 7 minut, a ja już zjadłam całe lody i w pośpiechu wypiłam koktajl. Przypomniałam sobie o Emmie . I w duchu przeklinałam ten dzień.
-O nie. –wyszeptałam sama do siebie.
-Coś się stało ?- zapytał chłopak jedząc resztki lodu z kubeczka.  
Znowu musiałam kłamać . Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, by kłamać tyle w przeciągu tygodnia. Coś niewiarygodnego. Przynajmniej dla mnie. Ale z każdym dniem przychodził mi to łatwiej. Straszne.
-Amy , pytam co się stało ? –powtórzył poważniejszym tonem.
-Zostawiłam błyszczyk w .. toalecie. – coraz to ciszej odpowiadałam.
On tylko popatrzał na mnie pytająco, ale potem przewrócił oczami i chcą dokończyć lody nabrał ich dużą łyżkę . Wstałam i idąc przed siebie myślałam o plusach tej sytuacji. No cóż dobrze udawałam. Mogę zostać aktorką, pocieszałam się naiwnie.
-Amy, gdzie ty byłaś ?
-W toalecie . – odparłam ze spuszczonym wzrokiem.
-Uważaj, bo Ci uwierzę. – zadrwiła.
Nic na to nie poradzę. Znała mnie jak nikt inny.
-Em , wszystko okej. – następne kłamstwo.
-No dobra jak nie chcesz to nie mów.
Panowała, krótka cisza, którą chwilę później przerwała.
-Zamówiłam już dla nas.
-Ale, ja nie jestem głodna.. – przypomniał mi się kubeczek lodów, które dosłownie przed chwilą pochłonęłam.
-No to po co tu przyszłaś ?
Nie odpowiedziałam .
-Zamówiłam dla nas duże lody czekoladowe. Twoje ulubione co nie ? – uśmiechnęła się.
-… - zrobiłam minę jakbym miała zaraz zwymiotować.
***
Do stolika podszedł kelner, dziwnie mi znajomy. Cholera. To ten sam co obsługiwał mnie i Nialla. Świetnie co robić ? Był coraz bliżej, a właśnie wszystkie pomysły wypadły mi z głowy. Chwyciłam najbliżej mi leżące menu i wręcz schowałam się za nim.
-Am , ja już zamówiłam . – oznajmiła patrząc się na mnie z wielkim zdziwieniem przyjaciółka.
-Wiem , tylko .. przeglądam .
-Dobra Amy , przestań. Myślisz, że coś przede mną ukryjesz ?
Moja głowa nie wychyliła się nawet na centymetr z poza karty restauracyjnej.
Nie czekając na odpowiedź Emma rozpoczęła rozmowę z przybyłym przed chwilą kelnerem .
Emma nie znając mojego położenia wyrwała mi z rąk trzymaną przeze mnie kartę z menu.
Rozpoznał mnie. Uśmiechną się do mnie.
-A pani przypadkiem nie zostawiła tam torebki ? –zapytał z troską.
Wtem odruchowo spojrzałam na krzesło, nie ma. Musiała zostać przy stoliku Nialla.
- To ja może po nią pójdę.
-Nie musi Pani , ten chłopak tu właśnie idzie.
Cholera.




10 rozdział już wkrótce. Wiem ,że miałam dodać wcześniej, ale brak czasu i szkoła , dodatkowe , kółka to naprawdę dużo. 

Podoba się ? Daj ' Tweet ' ; ) 

Dziękuje za Tyle wyświetleń BLOGA <3
60+ = następny.

wtorek, 24 września 2013

Rozdział 8.

Rozdział 8.

Z niedowierzaniem patrzałam na stojącego obok mnie tatę. Na początku nie chciałam w to wierzyć. Naprawdę lubiłam to miejsce. Mam tu przyjaciółkę i za chwilę miałam iść szukać pracy. A tu nagle mamy wyjechać ? A co z Niallem ? Szczerze , nie wiem czemu o to siebie pytam.
- Chciałem Ci powiedzieć , ale ..
-Ale ?
-No bo już od dłuższego czasu ..
-Dłuższego czasu ? Czemu mi nie powiedziałeś ?
-Nie wiedziałem jak .
 Ja na to tylko popatrzałam w kierunku ściany. Białej ściany, która stała się  akurat bardzo ciekawa. Nie odwróciłam się by odpowiedzieć. Chyba zrozumiał ,że nie mam ochoty rozmawiać , więc powoli oddalił się idąc tyłem. Chwile potem był w innym pokoju i rozmawiał z mamą . Nadzwyczajnie cicho. Nie wiedziałam co teraz robić. Iść na to spotkanie czy nie ? Zadzwonić do Emmy ? Nawet myśleć już mi się odechciało.
Włożyłam buty i nałożyłam niedawno zakupiony sweter. Otworzyłam drzwi i stałam w nich tak przez pół minuty myśląc co zrobić. Postanowiłam, że powiem Niallowi, że wyjeżdżam i to będzie nasze ‘’pożegnanie”. A co z Emmą ? Na samą myśl, że się rozstaniemy pobladłam na twarzy. Znam ją prawie od zawsze. Trudno mi się z kimś zaprzyjaźnić. Bałam się wyjazdu.
  Zamknęłam drzwi z hukiem, ale nie zrobiłam tego specjalnie. Przeszłam na drugą stronę ulicy i ruszyłam w umówione wcześniej miejsce spotkania. Całą drogę myślałam o wyjeździe.     Jakoś dziwnie szybko pokonałam drogę. Otworzyłam niezgrabnie drzwi kawiarenki rozglądając się za blondynem. Nie mogłam go znaleźć w tym tłumie. O dziwo było tam bardzo tłoczno w porównaniu z zeszłym razem jak tu byłam . Potrąciłam kogoś niechcąco, ale chwile potem odbiło się to na mnie. W oddali zauważyłam znajomą postać. Niall. Pokazywał ruchy rękami bym poszła w jego stronę. Tak, też zrobiłam. Zawiesiłam torebkę na krześle, na którym chwilę później usiadłam. Uśmiechnął się do mnie na powitanie. Odwdzięczyłam się tym samym. Kelner podszedł do naszego stolika w ręku trzymając mały notes. Był to ten sam chłopak, który obsługiwał nas wcześniej. Rozpoznał mnie co wywnioskowałam po promiennym uśmiechu skierowanym do mnie. Niall burknął na to i ostrzegawczo popatrzał na bruneta. Ten speszony oddalił się w pośpiechu. Przestraszył się, bo nawet nie zapytał co zamawiamy. Popatrzyłam na blondyna pytająco a ten od razu skupił całą swoją uwagę na Menu.
- Co państwo zamawiają ? – zapytał nieznajomy mi głos. Był to kelner, ale nie ten sam co poprzednio. Na jego miejscu też bym raczej już tu nie podeszła.
- Koktajl jagodowy i lody czekoladowe. – oznajmiłam i odłożyłam menu na krawędź stolika.
-To samo poproszę. – oznajmił siedzący naprzeciw chłopak.
Zapisawszy wszystko kelner udał się w kierunku innego stolika.
-Tyle myślałeś nad tym co wybrać i wybrałeś to co ja ? – zdziwiłam się .
-Nie umiałem się zdecydować . –westchnął ramionami.
-Zaczekaj chwilę , idę do toalety. Kiwną porozumiewawczo głową. Wstałam i powędrowałam szukając odpowiedniego miejsca. Przeszłam kilka stolików dalej i poszłam pomiędzy filarami.
-Amy ? – dobiegł znajomy głos. Popatrzałam za siebie. Nic.
-Amy , to ty ? Popatrzałam w bok . Dostrzegłam moją przyjaciółkę , Emmę.
-Emma ? – zapytałam próbując ukryć szok i zdziwienie.
- Nie poznajesz mnie ? – zaśmiała się głośno. Nadal stałam w bezruchu.
-Jesteś tu z kimś ? – zapytała zakładając rękę na rękę.
-Z .. – już miałam powiedzieć, ale przypomniałam sobie, że obiecywałam jej, że nie spotkam się już więcej z Niallem.
- Z nikim .. – wymusiłam nieszczery uśmiech.
-To co tu robisz ?
-Przechodziłam obok. – wymyśliłam na szybko.
-No to może się dosiądziesz ?
-Właściwie to ja już muszę ..

-Ehh przestań , chodź. – pociągnęłam mnie w stronę stolika blisko okna. Cholera.


`Koniec części 8 :) Podoba się ? 
Jeśli tak to skomentujcie i jeśli macie TT to dajcie " Tweet" (po prawej stronie pod przyciskiem obseruj ;) .) Dziękuje ;*
+ 55 Komantarzy = Następny rozdział. 


Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ? Jest on z bloga : 
http://szablony1kierunkowe.blogspot.com/2013_04_01_archive.html , który jest już nieaktywny. 

Xx



Szablon by S1K