Niall Horan Fanfiction. Opowiada o brązowookiej dziewczynie Amy Nelson i Niallu Horanie , który ma za sobą tajemniczą przeszłość. Poznali się przypadkiem. A co potem ? Zobaczcie sami.
wtorek, 4 lutego 2014
Informacja.
Mój komputer jest niesprawny, niestety. Właśnie chcę namówić tatę na kupno laptopa, trzymajcie kciuki! Jeśli nic z tego nie będzie, to jestem zmuszona usunąć bloga, bo na tablecie lub telefonie mogę pisać tylko teksty informujące.
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Rozdział 15.
Jego ton powodował, że ciarki przeszły mnie po całym ciele.
Nadal miałam zamazany obraz. Nie chciałam wiedzieć co teraz pomyśleli Ci
wszyscy ludzie. Bałam się teraz co będzie z Jake’iem, Niallem, mną.
-Proszę pana, to moja wina!- zaczął krzyczeć Niall chwytając
się za głowę.
Szef tylko popatrzał na niego z nienawiścią i zawołał:
-Ochrona! Proszę go wyprowadzić, natychmiast! – wskazał na
blondyna.
Nie miałam zamiaru się wtrącać, bo bym pewnie pogorszyła
swoją sytuację. Jak rozkazał mój pracodawca, kilku wysokich i dobrze
zbudowanych mężczyzny, poprosiło o natychmiastowe wyjście Nialla. No właśnie –
„pracodawcą”. Ciekawe czy nadal nim będzie, po tym przedstawieniu. W głowie
miałam tysiące myśli i ani jednej pozytywnej. Także ciekawość nie dawała mi
spokoju.
-Do gabinetu, proszę.- powtórzył, próbując mówić to
spokojnie. Pewnie dlatego, że sklep był przepełniony, a w dodatku tłum czekał
na dalszy ciąg akcji. W ciszy udałam się go owego gabinetu. Szłam tam jakbym
miała iść na wyrok sądowy. Okropne uczucie, wręcz chciałam zapaść się pod
ziemię i zostać tam jak najdłużej. Ledwo co nacisnęłam głupią klamkę od drzwi,
która prowadziła prosto do pokoju. Weszłam najciszej jak się da. W środku
czekał już Jake z workiem lodu na czole. Poczułam się wtedy okropnie. Nie do
końca wiem o co poszło, ale miało to związek ze mną, czułam się winna.
-Siądź, proszę. – powiedział spokojnie szef, ku mojemu
zdziwieniu nie był, aż tak zdenerwowany jak kilka minut temu. Jak na rozkaz,
usiadłam.
-Czy pani wie co teraz będzie? Pomyślała pani o tym, że może
ucierpieć interes?- spokój znikała z jego twarzy.
-Ale ja …
-Co pani sobie wyobraża? Pani dopiero pracuję tu jeden dzień
i to nie cały!
-Ale ja naprawdę nie wiem co się tam stało..
-Zna pani tego chłopaka ?
-Tak, ale …-znów nie dane mi było dokończyć.
-I tyle mi wystarczy.
-Proszę Pana ja naprawdę potrzebuje tej pracy..- oznajmiłam
rozpaczona.
On tylko popatrzał raz to na mnie raz na mojego
współpracownika Jake’a. Po krótkiej chwili namysłu powiedział:
- Nie zwolnię Pani pod jednym warunkiem.
Popatrzyłam na niego pytająco i z nadzieją.
-… musi pani zostać po godzinach przez następne kilka dni i
to za darmo. Inaczej musielibyśmy się pożegnać. Decyzja należy do pani.
Nie zastanawiając się dłużej, poprzestałam na tą propozycję.
***
Tłum po moim wyjściu z gabinetu nie zmniejszył się, jakby
wszyscy byli ciekawi co się będzie dziać. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam ze
sklepu tak szybko jak to było możliwe.
W biegu nakładałam kurtkę i długi szal. Za rogiem czekała
mnie kolejna niespodzianka w tym dniu. Niall.
-Słuchaj, ja naprawdę…
-Daruj sobie. – wykrztusiłam tylko i ominęłam go zwinnie,
lecz on dalej podążał za mną jak cień.
-Proszę, tylko mnie wysłuchaj..
- Już wystarczająco zrobiłeś. Prawie mnie wyrzucili. Jeśli
chcesz się mścić za tą sytuację w kawiarni z Emmą to mogłeś to zrobić w inny
sposób.
- Ja cię tylko broniłem.
- Przed czym ? Zresztą nieważne, nie musiałeś do tego użyć
siły. – powiedziałam zdenerwowana.
-Ja nie zacząłem..
Nie miałam ochoty ani siły słuchać jego tłumaczeń. Rzuciłam
mu tylko ostatnie spojrzenie i oddaliłam się. Droga powrotna do domu trwała dla
mnie miesiącami a nawet dłużej.
Wchodzą przez drzwi wejściowe poczułam pustkę. Straciłam
wszystkich. Wszystkich, którzy mnie kochali.. najlepszą przyjaciółkę, Nialla a
także kontakty z rodzicami się popsuły. Zrzuciłam kurtkę i zawiesiłam ja
niezdarnie na wieszaku w holu.
-Amy, musimy porozmawiać.
-Coś się stało?
-Nasz wyjazd może się trochę opóźnić.
Szczerze ? Wcześniej nie chciałam nawet myśleć o tym
wyjeździe, a teraz chciałabym uciec z tego miejsca.
sobota, 28 grudnia 2013
Rozdział 14.
Dalej przeszliśmy przez korytarz wiodący do wnętrza sklepu.
Ludzi było tyle samo co pół godziny temu. Jeden z pracowników stający za ladą
ledwo dawał sobie radę.
-Nie powinniśmy mu pomóc? –zapytałam cicho.
On tylko popatrzała na mnie i rozejrzał się dookoła, nic nie
mówiąc.
-Poradzi sobie. –powiedział ostro.
Z każdym jego słowem, atmosfera robiła się coraz to
dziwniejsza.
-To ja mu może pomogę.-powiedziałam próbując wyrwać się z
jego uścisku. Był za mocny. Im bardziej próbowałam go odtrącić, tym bardziej mój
nadgarstek mnie bolał.
-Ej, puść mnie! –krzyknęłam. Nikt tego nie zauważył, cały
tłum był wpatrzony w instrumenty, które stały dosłownie wszędzie. Byliśmy dla
nich niewidzialni.
Zamknęłam oczy, ból w ręce był wręcz nie do wytrzymania.
Nagle ból ustał, nie całkowicie, ale jednak. Nie byłam już w jego mocnym
uścisku. Słyszałam tylko jakieś krzyki za sobą. Odwróciłam się.
Słyszałam tylko urywki.
-Masz ją zostawić ..- oznajmił srogo głos. Nie mogłam
dopatrzeć się kto to. Tłum zasłaniał mi wybawiciela.
Chwilę później, Jake też zniknął z mojego pola widzenia.
Poszłam w tamtą stronę, by zobaczyć co się dzieje. Zdziwiło mnie to, że ludzie
w sklepie byli coraz ciszej, a ich wzrok przykuło jakieś wydarzenie w centrum
sklepu. Tak też, tam się udałam. Przeciskanie się przez tłumy, to był istny
koszmar. Im bliżej byłam centrum wydarzenia tym słyszałam więcej rozmów,
szeptów pomiędzy całym zgromadzeniem. Moją uwagę przykuła krzycząca
ekspedientka sklepu, której nie miałam okazji poznać. Była przerażona, sądząc
po jej wyrazie twarzy. Nareszcie coś mogłam zobaczyć, udało mi się przejść
przez ten tłum. Na widok owej sytuacji oczy mi się szeroko otworzyły, jak nigdy
i nie umiałam nawet mrugnąć.
-Niall?- zapytałam siebie cicho.
Widok Nialla bijącego Jake’a przyprawiał mnie o dreszcze. Nie
umiałam się ruszyć, a za wszelką cenę chciałam go powstrzymać. Ochłonęłam i nabrałam
siły do tego aby mu powiedzieć, by przestał. Chciałam go jakoś odepchnąć, a on
nawet nie drgnął ani mnie nie zauważył. A co najgorsze nikt mi nie chciał
pomóc. Czemu? Bali się go?
Wcześniej krzycząca dziewczyna, stała się teraz bardzo
pomocna.
-Co my teraz zrobimy? –pytała zdesperowana. Była tym bardzo
przejęta, nawet chyba bardziej niż ja. Ręce trzęsły jej się i nie umiała
usiedzieć.
Bójka dalej trwała. To wszystko toczyło się bardzo szybko.
Nie wiadomo z jakiego powodu Niall wstał, zostawił w spokoju
Jake’a i rozejrzał się dookoła. Wszyscy zamilkli. Gdy jego wzrok napotkał mnie
na jego drodze, zbladł na twarzy. Ruszył w moją stronę, ale ja tylko odwróciłam
się i pobiegłam w inne miejsce. Łza spłynęła mi po policzku potem druga, trzecia
i tak dalej. Obraz miałam zamazany, choć przetarłam oczy wielokrotnie.
- Proszę Pani. –usłyszałam surowy głos.
Tego mi jeszcze brakowało. Z niechęcią odwróciłam się.
Szef stojący z założonymi rękami, nie wyglądał na
zadowolonego. Nie miał do tego powodu. Jego twarz pokazywała wiele. Niestety
same złe odczucia.
-Do gabinetu. Teraz!
sobota, 23 listopada 2013
Rozdział 13.
Jeśli chcecie być na bieżąco informowani to zapraszam na zakładkę" Informowani"
-
-Spytałam pierwsza.
-No pomyśl co mogę tu robić ?-zapytał z sarkazmem.
-Pracujesz ?
-Nie.
-No to co to za pytanie ?
-Kupuję gitarę.
Zdziwiłam się, choć nie wiem czemu.
-No, a ty myślałaś, że te instrumenty noszę dla zabawy ?-
zapytał, ponownie z sarkazmem.
Zrobiłam tylko głupią minę i wywróciłam oczami. Wyglądał na
rozbawionego, wesołego. Jakby zapomniał o całej sytuacji. Zastanawiałam się nad
tym, a tymczasem zostałam przez kogoś potrącona. Usłyszałam, tylko ciche
przepraszam. Chwile potem ktoś wyciągnął ku mnie rękę. Chciał mi pomóc wstać.
Nie zastanawiając się dłużej skorzystałam z propozycji. Był to wysoki brunet o
zielonych oczach i nieziemskim uśmiechu.
-Przepraszam, tu jest taki tłum, że nie da się normalnie
przejść.
-Tak zauważyłam. Dziś nie pierwszy raz się już przewróciłam.
– zaśmiałam się. Na co on odpowiedział tym samym.
-Szukasz czegoś ? – zapytał nadal rozpromieniony.
-Właściwie tak, pisało w Internecie, że poszukujecie kogoś
do pracy.
-To zaprowadzę Cię do szefa. –powiedział wzruszając
ramionami.
Uśmiechnęłam się jako podziękowanie. Odwróciłam się, by
zobaczyć czy Niall nadal tam stoi. Owszem był tam, ale odsunął się trochę z
tego co zauważyłam. Na jego twarzy nie panowała już radość, wręcz przeciwnie
był zasmucony i zrobił się cały blady. Nie wiem czy to dlatego, że przypomniał
sobie całą kłótnie czy dlatego, że rozmawiałam z jakimś chłopakiem, ładnym
chłopakiem.
-Hej ! Idziesz? – dobiegł głos obok .
-Tak , już !- nie zwróciłam już uwagi na blondyna i
skierowałam się do kierownika sklepu.
***
-Zapraszam do biura. –powiedział starszy mężczyzna pokazując
na drzwi w oddali. Tak też zrobiłam to co kazał poszłam do owego pokoju.
-Proszę usiąść. – powiedział szorstko.
Trochę się przestraszyłam, nie był przyjaźnie nastawiony ani
w dobrym humorze.
-Dlaczego pani chcę u nas pracować ?- oparł się o tył
swojego skurzanego fotela.
-Cóż.. –nie wiedziałam co powiedzieć, nie byłam przygotowana
na tą rozmowę.
-Kocham muzykę, umiem grać na gitarze i stwierdziłam, że
będę idealnie nadawała się do tej pracy. – rzuciłam jednym tchem.
-Dobrze. A czy gdzieś wcześniej Pani pracowała?
-Nie, ale poradzę sobie. Wymusiłam uśmiech na twarzy, a w
środku gotowałam się jak woda na herbatę. Przez chwilę patrzył się na mnie.
Jakby chciał mnie powalić wzrokiem. Prawie mu się udało.
-W takim razie proszę wypełnić ten formularz i zapraszamy do
pracy. – oznajmił dając mi do ręki kilku stronicowy segregator.
-Naprawdę? Dziękuje. – tym razem uśmiechnęłam się szczerze. On
tylko kiwnął głową i wyszedł szybko z biura.
-On jest naprawdę dziwny.- odrzekałam.
Następnie podeszłam do jednego ze stolików i zaczęłam wypełniać
formularz zgłoszeniowy.
Dziwniejsze było to, że nawet nie zapytał jak mam na imię.
Owszem muszę to napisać w formularzu, ale ..
-Skończyła już Pani ?- do pokoju wszedł szef.
-Tak już tylko chwilkę. –oznajmiłam.
***
-Proszę bardzo, już skończyłam. – podałam mu wypełnione
papiery.
-A więc witamy w załodze. – powiedział bez jakichkolwiek
emocji, wręcz na siłę.
-Jake ! –zawołał głośno. Po chwili w drzwiach wstawił się chłopak,
którego spotkałam wcześniej.
-Poznajcie się, to jest Jake będzie ci pomagał dopóki
wszystkiego się nie nauczysz. Teraz Cię oprowadzi.
-Witamy. – uśmiechnął się ukazując prześliczny uśmiech.
-A dziękuje – odparłam.
-To jak pokazać Ci cały sklep ?-zapytał podając mi rękę.
Niepewnie chwyciłam ją, aczkolwiek nikt nigdy mnie nie
oprowadzał a tym bardziej trzymając za rękę. Chyba nie miał tylko ‘przyjaznych’
zamiarów.
Podoba się rozdział ? To daj "Tweet"
Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?
Podoba się rozdział ? To daj "Tweet"
Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?
poniedziałek, 11 listopada 2013
Rozdział 12.
Rozdział 12.
-Jak to szybciej?
-Tata dostał wiadomość z Dublina i ..- przerwała.
-Czekaj ! Z Dublina ? Jak to ?
- No tam mamy już wynajęte mieszkanie, nie wiedziałaś ?
-Nie , nie wiedziałam też, że mamy się przeprowadzić do Irlandii
!- oznajmiłam zszokowana.
-To tata ci nic nie powiedział ?- mama zamyśliła się ciągle
patrząc na mnie.
-Powiedział tylko, że nie zagościmy w Londynie tylko gdzieś
dalej, ale nie widziałam, że aż tak daleko! –prawie krzyknęłam. Mama nie
wiedziała co odpowiedzieć. Jak zawsze dowiaduje się wszystkiego na końcu. Podenerwowana
wyszłam z pokoju i postanowiłam znaleźć tatę. Mam nadzieje, że ma na to
wyjaśnienie bo tak nie może być.
-Tato ! – zapukałam z grzeczności, ale nadal w złym
nastroju. Mama chodziła za mną jak cień.
-Wejdź. – oznajmił miłym głosem. Tak też zrobiłam.
-Okłamałeś mnie. – powiedziałam a wręcz stwierdziłam sucho.
-Kochanie o co ci chodzi ?
-Nie ręczyłeś mi powiedzieć, że jedziemy do Irlandii. – próbowałam
sama się uspokoić, ale nie umiałam.
-Nie okłamałem cię..
-Ale nie powiedziałeś też prawdy.- zrezygnowana już tą całą
sytuacją wyszłam nie czekając na jego kolejny ruch. Byłam pełnoletnia, ale co z
tego ? Nie mogłam się na razie sama utrzymywać. Nie miałam pracy ani żadnych
oszczędności. Byłam pod władzą rodziców. Byłam w kropce.
Skierowałam się do swojego pokoju a raczej cichego zakątka
jak zwykle to nazywałam. Myślałam, myślałam, myślałam i próbowałam na to wszystko znaleźć złoty
środek. Patrząc wstecz to wszystko się zaczęło od spotkania z Niallem. W tej
ciemnej uliczce. Kłamstwa, tajemnice. Kłótnia z Emmą i rodzicami. Jakby jakaś
klątwa mnie dopadła.
Nie będę siedzieć bezczynnie. Muszę coś z tym zrobić. Szybkim
ruchem włączyłam laptop i weszłam na stronę swojego miasta. Szukałam ofert
pracy. Weszłam w jedną z zakładek z tym tematem. Piekarnia- nie, mąka i ja to
niedobre połączenie – stwierdziłam wspominając chwile z dzieciństwa. Kawiarnia –
o nie. Mechanik – trzy razy nie. Została tylko budka z lodami i mały sklep z
instrumentami. Kochałam lody aczkolwiek bardziej pod pasowała mi 2 propozycja.
Weszłam na owy sklep, który nazywał się „ SoundControl”. Pewnie się dziwisz
czemu szukam pracy jak zaraz mam się i tak wyprowadzić. Po pierwsze chcę zrobić
na złość tacie, dać mu nauczkę . A po drugie chcę zarobić by w końcu ‘wyrwać’
się od nich i zacząć żyć samodzielnie. Spisałam szybko adres i wyłączyłam
urządzenie. Doprowadziłam włosy do porządku i zeszłam na dół. W korytarzu
minęłam mamę, która o dziwno nie zapytała gdzie się wybieram. Założyłam buty i
nałożyłam płaszcz. Błagałam by tylko się nie rozpadało.
Już miałam wychodzić.
-Amy.. – słyszałam w oddali. Na 100 % był to mój tata.
Ja tylko odpowiedziałam głośnym zamknięciem drzwi.
Było to chamskie z mojej strony, ale nie zastanawiałam się
nad tym. Moim celem teraz było dostanie pracy w sklepie muzycznym. Znajdował
się tylko 7 minut drogi od domu. Na zewnątrz wyglądał całkiem przyzwoicie oraz
był zadbany co wywołało u mnie dobre wrażenie. Weszłam przez duże szklane drzwi
do środka. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to gitary, pełno gitar różnych rodzajów.
Kiedy byłam młodsza tata uczył mnie grać. To były chyba najlepsze chwile
spędzone z nim. Przestałam to kontynuować, bo miałam dużo nauki. Ale nadal
wszystko pamiętam. W środku znajdowała się masa ludzi, ledwo co można było
normalnie poruszać się po pomieszczeniu. Szłam a raczej przeciskałam się między
nimi.
-Ałć – krzyknęłam. Komuś upadły instrumenty, a jeden z nich
upadł prosto na moją stopę.
To się nazywa szczęście. Popatrzałam się za siebie by
zobaczyć sprawcę.
-Ty ? – zdziwiłam się.
-Amy? – chłopak wyłonił głowę zza gitary.
-Niall , co ty tu robisz?
-Też bym mógł o to zapytać.
Sklep w owym Fanfiction istnieje naprawdę ;)
Podoba się - "Tweet" .
65+ kom = next ;)
+ Hazz czuwa nad blogiem ^^
sobota, 2 listopada 2013
Rozdział 11.
Rozdział 11.
Jeszcze kilka razy zerknął na mnie w drodze do kuchni. Wydawał się miły, troskliwy i przystojny. Może nie był całkiem złym chłopakiem? Warto się przekonać. Spodobałam mu się, co nie zdarza się często w mojej sytuacji. Myśląc, dyskretnie schowałam skrawek papieru do wiszącej obok torebki. Wstałam i delikatnie przełożyłam ją przez ramię. Następnie wyszłam zostawiając za sobą zdezorientowany tłum. Coś tak czuje, że zapewniłam całej grupce ludzi w kawiarni dobrą rozrywkę. Pokłóciłam się z Emmą i Niallem. Co jeszcze ? Czasami mam myśl by wsiąść w najbliższy samolot i odlecieć daleko stąd. Na przykład do Grenlandii lub na biegun północny. Zamieszkałabym z pingwinami. Przypuśćmy, że to będzie opcja ‘’c’’. To jest mój sposób na pocieszanie – wymyślanie bezsensownych historyjek. Moje lenistwo było niesamowite. Postanowiłam, że tak krótki dystans przejadę autobusem.
***
Usiadłam na szarym końcu autobusu. Dosiadł się a raczej
wcisnął pomiędzy mnie a starszą kobietę mężczyzna ubrany na czarno. Przygniótł
mi torebkę, ale nie chciałam być niegrzeczna i nie zwróciłam na to żadnej
uwagi. Nie przepadałam za autobusami, ale jestem większym leniem niż się
wydaje.
***
Szukałam kluczy w torebce, ale za nic nie mogłam ich
znaleźć. Szukanie zajęło mi 10 minut , jakbym nie mogła zapukać. To wszystko
było spowodowane tą kłótnią. Kiedy nareszcie udało mi się je odnaleźć, weszłam.
U progu ku mojemu zdziwieniu nie stał tata zadający szereg pytań typu : Gdzie
byłaś? Z kim? i Czy byłaś odpowiedzialna?
Niestety nie poszłam kilka kroków dalej a on siedział na
kanapie z gazetą do góry nogami.
-Tato ?
-Tak?
-Czy ty na mnie czekałeś ?
-Nie, skądże. Ja tylko czytam gazetę.
-Na odwrót?- założyłam ręce.
-Teraz tak jest modnie. – odparł i znalazł najgłupszą chyba
wymówkę.
-Ty się chyba nigdy nie zmienisz.- oznajmiłam i pobiegłam ba
górę do pokoju.
Jak zwykle moja torba wylądowała w kącie w pokoju. Zastanawiałam
się nad napisaniem do Emmy, ale nie wiem czy to dobry ruch. Podeszłam do komody
i wysunęłam półkę na samym dole. Podniosłam zeszyt i wyciągnęłam leżący tam
naszyjnik. Chwyciłam go mocno i chwilę potem założyłam go. Pewnie zastanawiasz
się czemu w takim momencie szukałam jakiegoś łańcuszka ? No cóż to
skomplikowane. Ale jeśli chcesz to Ci opowiem. A więc gdy byłam mała, a rodzice
pracowali cały dzień kto się mną zajmował ? Moja ciocia. Tak wiem bardzo
skomplikowane, ale to nie dlatego szukałam tego przedmiotu. Ciocia była moją
drugą mamą a czasami zastanawiałam się czy nie lepiej by było z nią niż z moją rodzicielką.
Gdy teraz o tym myślę, aż się dziwię, że tak powiedziałam. Chociaż, bardzo mi
jej brakuje. Zapytasz pewnie czemu jej nie odwiedzę, nie zadzwonię? Uwierz
chciałabym. Pokłóciła się z moim tatą wiele lat temu. O co ? O to, że nie poświęca
mi wystarczająco czasu. Miała rację, ale by coś dotarło do mojego taty to chyba
jakiś cud. Myśli, że ma zawsze rację. Po tym wszystkim ona po prostu … uciekła.
Bez powiadomienia, zostawienia jakiejkolwiek wiadomości, ona odeszła. Nigdy
więcej jej nie widziałam. A ten naszyjnik, który dla Ciebie jest bezwartościowy
jest dla mnie pamiątką po niej. Dostałam go na 9 urodziny. To jedyne co mi po
niej pozostało.
*puk, puk*
-Tak ?- zapytałam i zatrzasnęłam szafkę tak szybko jak to
było możliwe. Rozpuściłam włosy i założyłam je przez ramię tak by nie było
widać łańcuszka. Nie żebym go chowała, ale…
-Mogę wejść? – po głosie rozpoznałam osobę. Mama.
-Tak, pewnie. Chwile potem była już w pokoju.
-Kochanie, bo okazało się, że nasza przeprowadzka ..
-No ?
- Chyba nastąpi trochę szybciej niż się spodziewaliśmy.
Kochani, zapytacie "co tak późno?" lub "ile mamy czekać na jeden głupi rozdział?". Gdybym była tobą sama bym tak napisała. Mam dużo na głowie. Projekt, dodatkowe, kółka. Wydaje się, że to mało. No właśnie wydaje się. Większość czasu jestem na telefonie. A w ostatnim czasie nie mogłam korzystać z komputera powyżej 15 minut, więc nie było mowy o pisaniu. Noszę soczewki i miałam dość duże podrażnienie.. ehh..
Postaram się to nadrobić to i bd dodawać chociaż raz w tygodniu. Proszę tylko o zrozumienie :)
"Tweet" . (60 kom. = next)
wtorek, 8 października 2013
Rozdział 10.
Rozdział 10
Dostrzegłam jego zbliżającą się sylwetkę między poszczególnymi stolikami w kawiarni. Nie wyglądał na zdenerwowanego. Chyba, że bardzo dobrze udawał. Nie sądziłam, że kiedykolwiek zdarzy mi się być w takiej sytuacji. Czułam się głupio, chociaż miałam ku temu powód. Miałam dwa wyjścia. Pierwsze – wyznać całą prawdę , drugie – uciec. Druga opcja była bardzo kusząca aczkolwiek jej nie wybrałam.
-Amy ? – zapytał kładząc torebkę na stół a następnie założył
ręce.
-Chcesz mi coś powiedzieć ? –zapytał ponownie oczekując tym
razem odpowiedzi.
-No właśnie , Amy ? – Emma przyłączyła się do niego i wstała.
Obydwoje patrzyli na mnie pytająco.
Blondyn widząc, że nie umiem odpowiedzieć skierował swój
wzrok na stojącą obok czarnowłosą Emmę. Nie wiedziałam co się zaraz wydarzy ,
ale to na pewno nic dobrego.
-A ty kim jesteś ? – objął ją wzrokiem od dołu do góry i z
powrotem.
- O to samo chciałam zapytać. – oznajmiła pewna siebie
dziewczyna. Na co westchnął i przewrócił oczami.
-Niall a ty ? – mówił próbując dociec kim jest stojąca przed
nim czarnowłosa z założonymi rękami.
-Emma .. – powiedziała spokojniej.
-Czekaj Niall , tak ? – zmarszczyła brwi. Chłopak przytaknął
lekko głową i zaciekawieniem patrzył na to co się wydarzy.
-Amy ! Czy my już o nim przypadkiem nie rozmawiałyśmy ?-
przyjaciółka popatrzała na mnie srogo, rozpoznając chłopaka. Wyglądała na
rozwścieczoną z zarazem zdumioną. Natomiast blondyn ciągle próbował odszyfrować
o co w tym wszystkim chodzi.
-Jak rozmowa ? –zapytał oszołomiony chłopak .
-Byłam z Amy na zakupach i obiecała, że się z tobą już nie
spotka. – prawie wybuchła.
Wtedy większa cześć lokalu skupiła swoją uwagę na naszej
trójce. Nawet kelner słuchał naszej kłótni opierając się o filar obok. Nawet
nie wiem co ludzie sobie pomyślą ,ale miałam teraz ważniejszy problem.
-Zabroniłaś jej ? – zaśmiał się .
-A żebyś wiedział.
-Nie jesteś jej opiekunką, więc pozwól jej samej decydować. –
powiedział co sprawiło ,że Emma była na skraju. Myślałam, że zaraz zacznie
rzucać w niego talerzami. W takich momentach zawsze wymyślam najdziwniejsze
scenariusze.
-Amy , obiecałaś mi ,że się z nim nie spotkasz ! – krzyknęła
, i cały tłum był wpatrzony w nasze osoby.
Już miałam odpowiedzieć gdy przerwał mi inny głos.
-A mi obiecałaś ,że nie będziesz wtedy wychodzić z domu! To
była tylko mała proźba.
Nie wiedziałam już co odpowiedzieć. Popatrzyli to na siebie
to na mnie i skierowali się obydwoje w stronę wyjścia, a ja nadal siedziałam w
tym samym miejscu. Jak na złość Emma przy wyjściu przytrzymała drzwi by jak
Niall wychodził uderzyły je. Chociaż z marnym skutkiem rozbawiło to publiczność
lokalu. Po chwili byli poza zasięgiem mojego wzroku. Tłum i kelner siadający
koło mnie , speszył mnie. Dobrze, że Nialla już tu nie było bo widząc kelnera
mógł różnie zareagować na jego widok. Przysunął się i szepnął :
-Wiesz , jeszcze nie mieliśmy tu takiej rozrywki. – próbował
wywołać uśmiech na mojej twarzy. Co jak co ale mu się udało .
-Jeśli ten koleś się już do ciebie nie przystawia to.. –
wyciągnął z kieszeni skrawek papieru i długopis. Już po kilku sekundach był na
nim napisany numer. Następnie zgiął karteczkę i mi go podał.
- … zadzwoń . – mrugnął uwodzicielsko , wstał i poszedł
dalej zbierać zamówienia.
Wybaczcie, że dopiero teraz ale mój chomik zdechł i nie miałam siły nic pisać..
Podoba się ? - " Tweet "
Podoba się ? - " Tweet "
65+ = nastepny.
+ pojawił się czat . Możecie tam wyrażać swoje zdanie na temat bloga ;)
+ pojawił się czat . Możecie tam wyrażać swoje zdanie na temat bloga ;)
wtorek, 1 października 2013
Rozdział 9.
Rozdział 9.
- Usiądziesz czy zamierzasz stać ? – zaśmiała się. Kochałam
w niej to poczucie humoru. Zawsze mnie rozśmieszała. Nawet w tych najbardziej
krytycznych sytuacjach umiała wywołać na mojej twarzy choćby mały uśmiech.
- Yyy tak . – niepewnie usiadłam naprzeciwko niej.
Rozglądałam się za Niallem, co dało się zauważyć, ponieważ bardzo się
wierciłam.
-Amy, wszystko okej ? Dziwnie się zachowujesz, wiesz ?
- Ja ? Czemu ?
Popatrzała na mnie dając mi do myślenia, iż wie, że jest coś
nie tak .
-No więc ? Powiesz mi czy będę musiała to siłą z ciebie
wyciągnąć ?
-Ja po prostu .. – nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc
palnęłam pierwsze co przyszło mi do głowy.
-Muszę do toalety ..- powiedziałam szybko wstając. Sama
sobie się dziwiłam, że stać mnie tylko na taką wymówkę. Chociaż Emma ku mojemu
zdziwieniu, uwierzyła mi.
Koło filaru zniknęłam z jej pola wiedzenia. A właściwie
miałam taką nadzieję.
Niall siedział w tej samej pozycji co przedtem . To dobrze.
Poprawiając ubranie podeszłam do stolika i spokojnie
usiadłam.
-Coś długo cię nie było , nie sądzisz ?
-Nawet nie wiesz ile dziewczyny mogą siedzieć w toalecie –
westchnęłam i próbowałam wszystkiego by po mnie nie poznał, że się denerwuje.
Chwilę później podszedł do nas kelner, u którego
zamawialiśmy.
-Oto wasze zamówienie . –oznajmił podając tacę z
pysznościami. Ustawił je koło nas, a potem z uśmiechem odszedł w przeciwny
kierunek. Chwyciłam łyżeczkę i nabrałam na nią trochę lodu. Blondyn zrobił to
samo. Nie minęło 7 minut, a ja już zjadłam całe lody i w pośpiechu wypiłam
koktajl. Przypomniałam sobie o Emmie . I w duchu przeklinałam ten dzień.
-O nie. –wyszeptałam sama do siebie.
-Coś się stało ?- zapytał chłopak jedząc resztki lodu z
kubeczka.
Znowu musiałam kłamać . Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się,
by kłamać tyle w przeciągu tygodnia. Coś niewiarygodnego. Przynajmniej dla
mnie. Ale z każdym dniem przychodził mi to łatwiej. Straszne.
-Amy , pytam co się stało ? –powtórzył poważniejszym tonem.
-Zostawiłam błyszczyk w .. toalecie. – coraz to ciszej
odpowiadałam.
On tylko popatrzał na mnie pytająco, ale potem przewrócił
oczami i chcą dokończyć lody nabrał ich dużą łyżkę . Wstałam i idąc przed
siebie myślałam o plusach tej sytuacji. No cóż dobrze udawałam. Mogę zostać
aktorką, pocieszałam się naiwnie.
-Amy, gdzie ty byłaś ?
-W toalecie . – odparłam ze spuszczonym wzrokiem.
-Uważaj, bo Ci uwierzę. – zadrwiła.
Nic na to nie poradzę. Znała mnie jak nikt inny.
-Em , wszystko okej. – następne kłamstwo.
-No dobra jak nie chcesz to nie mów.
Panowała, krótka cisza, którą chwilę później przerwała.
-Zamówiłam już dla nas.
-Ale, ja nie jestem głodna.. – przypomniał mi się kubeczek
lodów, które dosłownie przed chwilą pochłonęłam.
-No to po co tu przyszłaś ?
Nie odpowiedziałam .
-Zamówiłam dla nas duże lody czekoladowe. Twoje ulubione co
nie ? – uśmiechnęła się.
-… - zrobiłam minę jakbym miała zaraz zwymiotować.
***
Do stolika podszedł kelner, dziwnie mi znajomy. Cholera. To
ten sam co obsługiwał mnie i Nialla. Świetnie co robić ? Był coraz bliżej, a
właśnie wszystkie pomysły wypadły mi z głowy. Chwyciłam najbliżej mi leżące
menu i wręcz schowałam się za nim.
-Am , ja już zamówiłam . – oznajmiła patrząc się na mnie z
wielkim zdziwieniem przyjaciółka.
-Wiem , tylko .. przeglądam .
-Dobra Amy , przestań. Myślisz, że coś przede mną ukryjesz ?
Moja głowa nie wychyliła się nawet na centymetr z poza karty
restauracyjnej.
Nie czekając na odpowiedź Emma rozpoczęła rozmowę z
przybyłym przed chwilą kelnerem .
Emma nie znając mojego położenia wyrwała mi z rąk trzymaną
przeze mnie kartę z menu.
Rozpoznał mnie. Uśmiechną się do mnie.
-A pani przypadkiem nie zostawiła tam torebki ? –zapytał z
troską.
Wtem odruchowo spojrzałam na krzesło, nie ma. Musiała zostać
przy stoliku Nialla.
- To ja może po nią pójdę.
-Nie musi Pani , ten chłopak tu właśnie idzie.
Cholera.
wtorek, 24 września 2013
Rozdział 8.
Rozdział 8.
Z niedowierzaniem patrzałam na stojącego obok mnie tatę. Na początku nie chciałam w to wierzyć. Naprawdę lubiłam to miejsce. Mam tu przyjaciółkę i za chwilę miałam iść szukać pracy. A tu nagle mamy wyjechać ? A co z Niallem ? Szczerze , nie wiem czemu o to siebie pytam.
- Chciałem Ci powiedzieć , ale ..
-Ale ?
-No bo już od dłuższego czasu ..
-Dłuższego czasu ? Czemu mi nie powiedziałeś ?
-Nie wiedziałem jak .
Ja na to tylko popatrzałam w kierunku
ściany. Białej ściany, która stała się
akurat bardzo ciekawa. Nie odwróciłam się by odpowiedzieć. Chyba
zrozumiał ,że nie mam ochoty rozmawiać , więc powoli oddalił się idąc tyłem. Chwile
potem był w innym pokoju i rozmawiał z mamą . Nadzwyczajnie cicho. Nie
wiedziałam co teraz robić. Iść na to spotkanie czy nie ? Zadzwonić do Emmy ? Nawet
myśleć już mi się odechciało.
Włożyłam buty i nałożyłam niedawno zakupiony sweter. Otworzyłam
drzwi i stałam w nich tak przez pół minuty myśląc co zrobić. Postanowiłam, że
powiem Niallowi, że wyjeżdżam i to będzie nasze ‘’pożegnanie”. A co z Emmą ? Na
samą myśl, że się rozstaniemy pobladłam na twarzy. Znam ją prawie od zawsze.
Trudno mi się z kimś zaprzyjaźnić. Bałam się wyjazdu.
Zamknęłam drzwi z
hukiem, ale nie zrobiłam tego specjalnie. Przeszłam na drugą stronę ulicy i
ruszyłam w umówione wcześniej miejsce spotkania. Całą drogę myślałam o
wyjeździe. Jakoś dziwnie szybko pokonałam drogę. Otworzyłam
niezgrabnie drzwi kawiarenki rozglądając się za blondynem. Nie mogłam go
znaleźć w tym tłumie. O dziwo było tam bardzo tłoczno w porównaniu z zeszłym
razem jak tu byłam . Potrąciłam kogoś niechcąco, ale chwile potem odbiło się to
na mnie. W oddali zauważyłam znajomą postać. Niall. Pokazywał ruchy rękami bym
poszła w jego stronę. Tak, też zrobiłam. Zawiesiłam torebkę na krześle, na
którym chwilę później usiadłam. Uśmiechnął się do mnie na powitanie.
Odwdzięczyłam się tym samym. Kelner podszedł do naszego stolika w ręku
trzymając mały notes. Był to ten sam chłopak, który obsługiwał nas wcześniej.
Rozpoznał mnie co wywnioskowałam po promiennym uśmiechu skierowanym do mnie. Niall
burknął na to i ostrzegawczo popatrzał na bruneta. Ten speszony oddalił się w
pośpiechu. Przestraszył się, bo nawet nie zapytał co zamawiamy. Popatrzyłam na
blondyna pytająco a ten od razu skupił całą swoją uwagę na Menu.
- Co państwo zamawiają ? – zapytał nieznajomy mi głos. Był
to kelner, ale nie ten sam co poprzednio. Na jego miejscu też bym raczej już tu
nie podeszła.
- Koktajl jagodowy i lody czekoladowe. – oznajmiłam i
odłożyłam menu na krawędź stolika.
-To samo poproszę. – oznajmił siedzący naprzeciw chłopak.
Zapisawszy wszystko kelner udał się w kierunku innego
stolika.
-Tyle myślałeś nad tym co wybrać i wybrałeś to co ja ? –
zdziwiłam się .
-Nie umiałem się zdecydować . –westchnął ramionami.
-Zaczekaj chwilę , idę do toalety. Kiwną porozumiewawczo
głową. Wstałam i powędrowałam szukając odpowiedniego miejsca. Przeszłam kilka
stolików dalej i poszłam pomiędzy filarami.
-Amy ? – dobiegł znajomy głos. Popatrzałam za siebie. Nic.
-Amy , to ty ? Popatrzałam w bok . Dostrzegłam moją
przyjaciółkę , Emmę.
-Emma ? – zapytałam próbując ukryć szok i zdziwienie.
- Nie poznajesz mnie ? – zaśmiała się głośno. Nadal stałam w
bezruchu.
-Jesteś tu z kimś ? – zapytała zakładając rękę na rękę.
-Z .. – już miałam powiedzieć, ale przypomniałam sobie, że
obiecywałam jej, że nie spotkam się już więcej z Niallem.
- Z nikim .. – wymusiłam nieszczery uśmiech.
-To co tu robisz ?
-Przechodziłam obok. – wymyśliłam na szybko.
-No to może się dosiądziesz ?
-Właściwie to ja już muszę ..
-Ehh przestań , chodź. – pociągnęłam mnie w stronę stolika
blisko okna. Cholera.
`Koniec części 8 :) Podoba się ?
Jeśli tak to skomentujcie i jeśli macie TT to dajcie " Tweet" (po prawej stronie pod przyciskiem obseruj ;) .) Dziękuje ;*
+ 55 Komantarzy = Następny rozdział.
Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ? Jest on z bloga :
http://szablony1kierunkowe.blogspot.com/2013_04_01_archive.html , który jest już nieaktywny.
Xx
środa, 18 września 2013
Rozdział 7.
Rozdział 7.
-Co ty tu robisz ?
-Siedzę.
-Ale co ty robisz na moim parapecie ?- byłam coraz bardziej
poirytowana.
-Chciałem sprawdzić czy wszystko w porządku.
-A co miałoby być nie tak ?
-No, bo nie odpisałaś na sms-a.
-To tylko sms. Wszystko jest okej, więc możesz już wyjść ?
Przez chwilę patrzył mi głęboko w oczy. Zastanawiał się nad
czymś. Byłam na niego zła. I nawet nie wiesz jak bardzo. Nikt normalny nie
skrada się do czyjegoś domu by sprawdzić czy jest wszystko dobrze. Czuje, że
chodziło o coś więcej.
Nie słysząc odpowiedzi
powoli zaczęłam zamykać okno.
-Jakby coś było nie tak to od razu mi powiedz. – rzucił podtrzymując
się ręką parapetu.
-Nie potrzebuję ochrony.-oznajmiłam stanowczo i już całkiem
zamknęłam okno, a następnie zasłoniłam je zwinnie zasłoną.
Podeszłam do łóżka i wręcz wpadłam w jego objęcia.
***
Rano obudziłam się z mocnym bólem głowy. Zwlekłam się
powolnie z łóżka. Droga do łazienki dłużyła się dla mnie kilometrami.
Otworzyłam klamkę i weszłam do środka. Po skończeniu porannej toalety udałam
się schodami do kuchni.Czułam się o wiele lepiej. Widok rozmawiającego taty przez telefon zdziwił mnie. A
tym bardziej to, że jeszcze nie był w pracy. Momentalnie gdy przekroczyłam próg
odłożył telefon. Nikt mi nie wmówi, że to przypadek.
-O hej córcia. – przywitał się.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi i zajęłam najbliższe miejsce
przy stole.
-Wiesz bo .. – zaczął tata przeczesując ręką włosy.
Podniosłam pytająco brwi.
-Bo wiesz.. – nie do końca wiedział jak zacząć.
-Powiesz czy nie ? –zaśmiałam się.
-Dostałem awans .. – uśmiechną się krzywo.
-Tato ! To wspaniale ! Gratuluję.
-Tyle, że ..
-Emm poczekaj ktoś dzwoni . –zerwałam się z krzesła. 30
sekund potem trzymałam w ręku telefon. Nacisnęłam ‘odbierz’ .
-Halo ?
-Amy ?
Po głosie rozpoznałam rozmówcę. Niall.
- Czego chcesz ?-zabrzmiałam ostro ale nic na to nie
poradzę.
-Spotkać się.- powiedział całkiem słodkim głosem.
Obiecałam Emmie, że więcej się z nim nie spotkam ale coś nie
dało mi odmówić.
- No dobrze . –zgodziłam się ale coś mi mówiło bym tego nie
robiła.
- Pamiętasz tą kawiarenkę koło mojego domu ?
- Tak.-potwierdziłam .
-To spotkajmy się przed nią.
Po zastanowieniu przystałam na tą propozycję. Mieliśmy się
tam spotkać za jakieś pół godziny. Liczę na to, że Emma się nie dowie. W
końcu obiecałam jej.
Przyrzekłam sobie, że to ostatni raz. Powiem mu, że to już
koniec. Dziwnie to brzmi ‘to już koniec’ nadal nie znam go na tyle. Ale te
przychodzenie do mnie w nocy i to kontrolowanie ? To już za dużo. Czas się
pożegnać.
Przebrałam się i założyłam torbę na ramię. Przebierając buty
tata podszedł do mnie trochę zestresowany.
-Coś się stało ? –zapytałam zakładając drugiego buta.
-Wyjeżdżamy.
sobota, 7 września 2013
Rozdział 6.
Rozdział 6.
-No więc.. – nie wiedziałam od czego zacząć. Byłam bardzo wdzięczna, że nie wydała mnie mamie. Była moją najlepszą przyjaciółką i zasługiwała na prawdę.
-Więc opowiesz mi czy nie ?- stała w tej samej pozycji co
przedtem.
Podeszłam do niej i zaczęłam się jąkać. Na szczęście chwile
potem już mówiłam pełnymi i zrozumiałymi zdaniami. Cały czas patrzała mi w
oczy. Czułam się dziwnie odpowiadając o wszystkim. O Niallu. O tym jak go
poznałam i o całej reszcie. Bałam się jak zareaguje.
Ku mojemu zdziwieniu śmiała się. Tak po prostu.
-Co cię rozbawiło ? – zapytałam zdziwiona.
-No bo tak słucham jak to opowiadasz i …
- I ?
- I to, że ten cały chłopak jest odwrotnością ciebie.
-Co masz na myśli ?
- Wiesz w ogóle skąd on się tam wziął ?
- Nadal nie rozumiem, o co ci chodzi. – potrząsnęłam głową.
- Co ? – nadal nie rozszyfrowałam o co mogło jej chodzić.
-Amy ! Uciekałaś przed tymi typami tak ?
Potaknęłam głową.
- A pomyślałaś skąd się tam nagle wziął Niall ? Ludzie od
tak nie chodzą o północy po ciemnych alejkach.
Faktycznie. Nie pomyślałam o tym.
- I co ja mam teraz zrobić ?
- Zapomnieć . O nim. – powiedziała przytulając mnie.
- Przyrzeknij, że się z nim już nie spotkasz.
- Obiecuję. – wyłudziłam nieszczery uśmiech.
Sądziłam iż podjęłam dobrą decyzję. Im dłużej go znam to mam
więcej problemów. Okłamałam rodziców i to nie raz, a często tego nie robię, a
właściwie nie robiłam.
- Dobra to teraz chodźmy na te zakupy.- pociągnęła moją rękę
i poszłyśmy w stronę głównej ulicy. Minęłyśmy dom kultury , kilka restauracji
aż w końcu dostrzegłyśmy Centrum Handlowe. Chodziłyśmy po sklepach. Nie omijałyśmy
żadnego.
- Zobacz tę! – wskazywałam na jasnoniebieską bluzkę
wchodzącą w róż z napisem ‘’ Together ‘’
- Uuu śliczna ! Idź przymierzyć. – zaproponowała.
Zrobiłam jak mówiła i poszłam do najbliższej przymierzalni w
sklepie.
Weszłam i nałożyłam ubranie. Po minucie przeglądania się w
lustrze postanowiłam ja kupić.
Stojąc przy kasie usłyszałam dźwięk dochodzący z torebki. Kolejka
była niesamowicie długa. Nie myśląc o tym, że będę stała w niej pół godziny
wyciągnęłam z torebki telefon.
Nacisnęłam ‘’odbierz”
Myślałam chwilę nad treścią w nim zawartą. Zapomniałam, że
zakazał mi wchodzić z domu.
Ale czemu ? Teraz to już nie mój problem. Obiecałam Emmie,
że nie będę się z nim widywać. Nie odpisałam tylko wrzuciłam telefon z powrotem
do małej torebki.
Całe zakupy zajęły nam z kilka godzin. Fajnie było. Emma odprowadziła
mnie pod sam dom.
- To pa . – powiedziała i pożegnałyśmy się buziakiem w
policzek.
Przekroczyłam próg domu. Jak zwykle napotkałam w nim tatę. Wiedziałam,
że zaraz zaczną się pytania. Ściągnęłam buty i skierowałam się do swojego
pokoju. Tata tylko przemierzył moją drogę wzrokiem. O dziwo obyło się bez
pytań.
***
Ubrana w piżamę położyłam się do łóżka. Nie udało mi się
zasnąć. Czemu ?
Usłyszałam pukanie. Pukanie w okno. Wstałam i niepewnie
podeszłam do niego.
Otworzyłam je.
-Jak ty tu wszedłeś ? – zapytałam oburzona.
PRZEPRASZAM , że dopiero teraz dodaje. Zaczęła się szkoła i nie mam za wiele czasu więc rozdziały będą się pojawiały rzadziej. Musicie mnie zrozumieć ;)
Dziękuje za komentarze <3 Jesteście niesamowici.
Jeśli macie pytania albo chcecie być powiadamiani to zerknijcie na zakładkę " Kontakt" Rozdział piszany na szybko no ale coż jest jaki jest ;)
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rozdział 5.
Rozdział 5.
Słysząc otwierające się za mną drzwi oderwałam się od blondyna. Obróciłam się niepewnie mając nadzieję, że stała tam mama. Niestety na moje nie szczęście to musiał być tata. Prawie nigdy go nie ma w domu a teraz się zjawił? Akurat teraz ?
Popatrzył na mnie pytająco zakładając rękę na rękę.
- To ja już może pójdę . – powiedział szeptem patrząc raz na
mnie, a raz na mężczyznę w drzwiach.
-Witam młoda panno .- powiedział chrząkając.
-Cześć . – oznajmiłam i próbowałam go ominąć ale moje próby
poszły na marne.
-Kto to był ? – zapytał surowo.
-Chłopak.
-Tyle to ja się sam domyśliłem . – zabrzmiał ostro.
- Tato , jestem pełnoletnia i nie muszę ci się z niczego
tłumaczyć. – powiedziałam i ominęłam go łukiem. Widocznie nie spodobało mu się,
to co wywnioskowałam po głośnym zamknięciu przez niego drzwi. Uśmiechnęłam się promiennie
do mamy i jak gdyby nigdy nic poszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptopa i
zaczęłam przeglądać strony internetowe z informacjami. Nic ciekawego.
Przeglądanie przerwał mi znajomy dźwięk dochodzący z mojej torby. Podbiegłam do
niej i wyciągnęłam z niej telefon. Dostałam sms-a . Nacisnęłam przycisk po
prawej stronie ‘odbierz’.
Myślałam chwilę nad tą propozycją aż w końcu postanowiłam odpisać.
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
Odpisałam potwierdzając tym spotkanie.
Była 15:35 . Zabrałam się za przygotowania . Otworzyłam
wielką szafę stojącą w rogu pokoju. Wyjęłam z niej zwykłą bluzę a z szafki obok
dżinsy. Rozczesałam włosy a następnie upięłam je w koka. Uwinęłam się w 20
minut. Ledwo dosłyszałam dzwonek do drzwi .
-Mamo otwórz ! To Emma . – krzyknęłam z pierwszego piętra i
zakładając na ramię torebkę zamknęłam drzwi do swojego pokoju. Za mną
niespodziewanie pojawił się tata.
-Gdzie się wybierasz ?
-Do sklepu .
-Z kim ?
-Z Emmą .
-Na pewno ?
-Tato nie jestem na policji, więc nie przesłuchuj mnie .-
westchnęłam . I poszłam w stronę schodów .
-O, której wrócisz ? – zapytał spoglądając na swój zegarek.
-Nie wiem .- odpowiedziałam cicho i pokierowałam się do holu.
Mój tata nie bywał często w domu ale jak już był to musiał
wszystko wiedzieć. Gdzie i z kim jestem . Kiedy wrócę. To było irytujące ale
się do tego z czasem przyzwyczaiłam.
Mama była zajęta rozmową z Emmą a ja w tym czasie poszłam
ubrać buty. Zawiązując je usłyszałam fragment rozmowy.
-Ale Amy nie spała u mnie wtedy . – zdziwiła się patrząc na
moją mamę.
-Jak to ? Wtedy wróciła w ubraniu twojego brata .
-Słucham ? Pamiętałabym takie rzeczy .
Cholera. Teraz już wiem . Poznałam tej nocy Nialla , a
spanie u Emmy było głupią wymówką.
Podniosłam głowę i próbowałam zwrócić uwagę Emmy tak, by
mama nie zauważyła. Udało się. Pokazałam różnorodne gesty, ale ona tylko
patrzyła na mnie pytająco.
Spanikowana przyłożyłam palec na usta a potem cicho
powtarzałam ‘’ nie,nie,nie’. Na szczęście Em szybko po tym zareagowała. Chyba
zrozumiała o co mi chodziło.
-Aha Pani Nelson ! Coś musiało mi się pomylić . Amy spała u
mnie. Ja po prostu mam kiepską pamięć . Niech Pani wybaczy. – ciągle próbowała
uwiarygodnić wypowiedź. Muszę przyznać była dobrą aktorką. Mama uwierzyła w to
i uśmiechem pożegnała nas wchodząc do kuchni.
Wymieniłam się spojrzeniem z przyjaciółką i postanowiłyśmy
opuścić dom.
Będąc w odpowiedniej odległości od domu Emma zatrzymała się
założyła ręce i podnosząc brwi rozkazała.
-Teraz mi wszystko wytłumaczysz.
Wybaczcie miałam mało czasu na pisanie tej części. Jak wrócę to poprawię. Mam nadzieje, że jest w miarę dobry ale jeśli nie to przepraszam.
Jeśli chcecie być na bieżąco informowani zajrzyjcie w zakładkę ''Kontakt"
Dziękuje za komentarze . Dla was to tylko wystukanie kilku literek na klawiaturze a dla mnie szeroki uśmiech na twarzy ;) xx
+ Wszystkiego Najlepszego Liam <3
Jeśli chcecie być na bieżąco informowani zajrzyjcie w zakładkę ''Kontakt"
Dziękuje za komentarze . Dla was to tylko wystukanie kilku literek na klawiaturze a dla mnie szeroki uśmiech na twarzy ;) xx
+ Wszystkiego Najlepszego Liam <3
wtorek, 27 sierpnia 2013
Rozdział 4.
Rozdział 4.
- To z czego się śmiałaś ?
-Ja? Śmiałam? Chyba ci się przesłyszało. –oznajmiłam układając usta w niewinny uśmieszek.
Objął mnie podejrzliwie, ale potem wrócił do normalnego
stanu.
-Jesteś głodna?
-Nie, dzięki.
-To może pójdziemy do kawiarni naprzeciwko.
-Nie dzięki . Mówiłam, że nie jestem głodna.
- Właściwie , to nie było pytanie . – wzruszył ramionami. Nie
wykryłam w jego głosie rozbawienia , a wręcz przeciwnie. Był poważny.
-Idziesz? – zapytał otwierając drzwi wejściowe. Nie miałam
wyboru . Szybkim krokiem podeszłam do kanapy biorąc z niej małą torebkę. Wyszliśmy.
Przechodząc na drugą stronę ulicy Niall chwycił mnie za rękę. To było miłe .
Nie ukrywam zarumieniłam się wtedy, ale próbowałam to ukryć. Jak dżentelmen
otworzył mi drzwi bym przeszła pierwsza. Usiedliśmy przy stoliku na środku
lokalu. Było tam dużo ludzi jak na taką małą kawiarenkę.
-To na co masz ochotę ?
-Niall , mówiłam ci nie jestem głodna .
-To może lody ? – zapytał przewracając kartki w menu.
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? – poirytowałam się.
Wtem do naszego stolika podszedł kelner. Wysoki , dobrze
zbudowany mogę nawet powiedzieć, że był przystojny. W ręku trzymał notes i
długopis.
- Co państwo zamawiają ?
-Poprosimy lody truskawkowe , dwie porcje . – oznajmił z
uśmiechem blondyn.
-Niall ja ..
-Amy, nic nie mów . Będziesz jadła te lody i już .
Kelner zapisał zamówienie i pokierował się w stronę
zaplecza.
- Posłuchaj mnie w końcu albo stąd wyjdę . – zaszantażowałam
go.
- Słucham ? – zapytał momentalnie.
-Mam uczulenie na truskawki .
-Co ?
- Jak byś mnie słuchał to byś wiedzia… - urwałam nagle. Wydawał
mi się, że kogoś zauważyłam. Kogoś znajomego .
-Amy, wszystko okej ? – zapytał blondyn uważnie mi się
przyglądając.
-Widziałeś to ?
-Ale co ? – zdziwiony nadal wpatrywał się we mnie.
-No go ..
-Amy, o czym ty mówisz ?
- Odwróć się. – spełnił moje polecenie i powoli popatrzał
się za siebie.
-Ja tam nic nie widzę. – rzucił szybko.
Spojrzałam jeszcze raz . Faktycznie , nikogo nie było . Ale
jestem pewna, że kogoś widziałam. Był podobny do tego mężczyzny w autobusie.
-Ale Niall , nie przywidziało mi się . – zmarszczyłam brwi.
- Dobrze, wierze ci .- powiedział z powagą i wstał z
krzesła.
-Co ty robisz ?
-Ide, to sprawdzić.
-Ale ..
-Bez żadnych ‘ale’. Posiedzisz tu aż nie wrócę. – nie czekał
na moją odpowiedz tylko od razu ruszył przed siebie rozglądając się przy tym. Sekundy
później zniknął z mojego pola widzenia. Miałam szczerą nadzieje, że to co
widziałam to był tylko wytwór mojej wyobraźni. Ale najwidoczniej się myliłam .
Minęło już kilka minut a chłopak nadal nie wracał . Trochę zaczęłam się niepokoić.
-Gdzie on może być ? – pytałam siebie co minutę. Postanowiłam,
że jak nie zjawi się tu do 5 minut , to pójdę go szukać. Na szczęście chwile po
tym dostrzegłam go. Nie wyglądał na zadowolonego.
-Wychodzimy . – wyjął z kieszeni portfel i położył na stół pieniądze
za lody, których nie dostaliśmy do tej pory. Marna ta obsługa. Następnie chwycił mnie za nadgarstek i
pociągnął w swoją stronę. Zabolało .
-Niall , co się stało ? -zapytałam próbując ukryć ból w ręce.
-Niall ! – próbowałam do niego dotrzeć ale z marnym
skutkiem. Chwycił mnie za obie ręce. Tym razem już delikatniej. I szepnął na
ucho :
-Po prostu chodź .
Mocniej zawęził uścisk dłoni i ruszyliśmy w stronę drzwi
wychodzących na zewnątrz.
Po wyjściu z kawiarenki nadal nie zwalniał tępa. Zatrzymał
się chwile później. Zorientowałam się, że stoimy na
schodach prowadzących do jego domu.
-Amy ? Bo ja musze teraz coś załatwić, więc odwiozę cię do
domu. Poczekaj skoczę tylko po kluczyki.
***
Podał mi kask i niezdarnie wdrapałam się na siedzenie
motoru. Po jego minie można było sądzić iż go to rozbawiło. Ruszyliśmy z
piskiem opon co spowodowało, że wtuliłam się w niego mocniej. Byłam pewna, że
teraz też się śmieje. Dobrze wiedział, że jazda motorem to dla mnie coś nowego.
Około 5 minut później odprowadzał mnie już pod drzwi mojego
domu.
-Amy ?
-Tak ?
-Mam do ciebie proźbę ..
-Jaką ? – zaciekawiłam się.
-Mogłabyś na razie nie wychodzić z domu ?
- Jak to ?
-Proszę tylko tyle dla mnie zrób .- powiedział wręcz
błagalnym tonem .
Pokiwałam głową na zgodę.
Oddalił się kilka kroków w tył , a ja chwyciłam za klamkę
drzwi.
Podskoczyłam kiedy chłopak nie pozwolił mi wejść do środka biorąc moją rękę. Nie spodziawałam się tego co zaraz zrobi.Przyciągnął
mnie do siebie obejmując w pasie i namiętnie pocałował. Akurat w tej chwili drzwi za mną
się otworzyły.
Pisałam go na szybko i improwizowałam więc wybaczcie jak wam się nie podoba ; c xx
+ nowa zakładka ;)
sobota, 24 sierpnia 2013
Rozdział 3.
Rozdział 3.
***
Rano mama zawołała mnie na śniadanie . Ruszyłam wolnym
krokiem w stronę kuchni. Zaspana usiadłam na krześle stojącym najbliżej mnie.
Wyglądałam jak siedem nieszczęść .No ale cóż, niespanie całą noc dało owe
znaki. Huk. Głośny. Dobiegał z zza lady kuchennej. Słysząc go aż podskoczyłam z
krzykiem. Wtedy przypomniał mi się huk ,który słyszałam wczoraj w nocy . Straszne
. Stałam w bezruchu.
-Amy? Wszystko okej? Wyglądasz marnie . – oznajmiła mama
,przyglądając mi się dokładnie .
- W takim razie masz kawę. Powinna cię trochę pobudzić.
Przytaknęłam głową na znak ,że dziękuje .
-A gdzie tata? – zapytałam popijając kawę .
-emm.. poszedł załatwić pewną sprawę.- wyjaśniła wymuszając
uśmiech.
Wiedziałam, że nic z niej nie wyciągnę więc odpuściłam
następne pytania.
Resztę śniadania minęła w absolutnej ciszy.
***
Dryn * Dryn – dobiegł z góry dźwięk mojej komórki. Szybkim
krokiem przeszłam przez schody wkraczając do mojego pokoju. Nie patrząc nawet
kto dzwoni odebrałam.
-To jak ? Chcesz odzyskać klucze ? – po głosie rozpoznałam
rozmówcę. Niall.
Słysząc to wzięłam się za przeszukiwanie torebki. Cholera. Nie
ma ich .
-Tak , chcę . – powiedziałam jednoznacznie.
-To jak przywieziesz mi je czy .. ? – nie dokończyłam.
-Nie.- zaśmiał się.
-Czyli mam .. ?- znów nie pozwolono mi dokończyć.
-Czekam , słonko. – oznajmił i od razu się rozłączył .
Cudownie. Mam nadzieje, że tam trafię. Choć sądząc po tym
jaką jestem niezdarą wszystko jest możliwe. Jedynym sposobem na dostanie się
tam był autobus. Przynajmniej dla mnie. Może nie było to jakoś strasznie daleko
ale poza tym, że jestem niezdarą to jestem jeszcze leniwa. Wyszłam z domu , nie
zamykając drzwi no bo w końcu czym miałam je zamknąć? Na szczęście w domu była
mama, której od czasu śniadania nie widziałam.
Skierowałam się na najbliższy przystanek. Sprawdziłam
rozkład jazdy ,a następnie usiadłam na ławce czekając na autobus. Kilka minut
później opierałam się już o barierkę pojazdu.
Moją uwagę przykuł
człowiek w kapturze. Był ubrany w czarny dres i kurtkę tego samego koloru.
Miałam przeczucie, że gdzieś go już widziałam, ale to pewnie tylko złudzenie.
***
Mijałam kolejne domy szukając właściwego.
- 24,25,26,27..- czytałam na głos kolejne numery domów.
-28 ! Jest ! – zapukałam w duże dębowe drzwi.
Pierwsze starania poszły na nic. Nikt nie otworzył. Powtórzyłam
. Tym razem głośniej zapukałam. Nadal nic. Zrezygnowana odwróciłam się i
powolnym krokiem poszłam w stronę ulicy. Z oddali usłyszałam głos wołający moje
imię. Niall. Wychylił głowę i zapytał.
-To wchodzisz ? – kiwnęłam głową.
-Poczekaj. – oznajmił.
-Powiesz czemu zawdzięczam tak długie czekanie ? –
powiedziałam trochę poirytowana nie zważając na to co mówił.
Wtem blondyn wyłonił się z pomieszczenia do ,którego wszedł
chwile temu.
-Mojemu prysznicowi.- odparł z szerokim uśmiechem. Widząc go
na w pół nagiego z ręcznikiem od pasa w dół spuściłam wzrok i podziwiałam
panele.
-No co jest ? Przecież mam na sobie ręcznik . To ja się tu
powinienem wstydzić.
-Może się ubierzesz ?- zasugerowałam niepewnie.
-Przecież jestem ubrany. –zaśmiał się pokazując biały
ręcznik.
Nadal podziwiałam podłogę. Wiem, że miał na sobie ręcznik,
ale coś powstrzymywało mnie od podniesienia wzroku.
-No jeśli ci tak zależy ,to idę się ubrać, poczekaj.
Zostawił mnie samą w salonie. Postanowiłam, że nie będę
stała bezczynnie. Porozglądam się.
Mieszkanie było zadbane co mnie zdziwiło. Nie sądziłam ,że
mężczyźni potrafią tak o coś zadbać. Zabrałam się za oglądanie fotografii
wiszących na ścianie w rogu. Szczególnie jedna zwróciła moją uwagę. Przedstawiała
ona Nialla obejmującego w pasie jakąś blondynkę. Na oko w naszym wieku. W prawym
dolnym rogu była data. Prawie niewidoczna, ale udało mi się ją przeczytać.
-Miesiąc temu? – zaniemówiłam. – On ma dziewczynę?
Wyglądała na ładną. Bardzo ładną. Przez chwile poczułam się
zazdrosna. Nie wie
m czemu. Prawie go nie znałam a jednak.
Inne zdjęcia przedstawiały innych dorosłych. Przypuszczałam,
że to jego rodzice. Na końcu znalazłam inne niż do tych czas zdjęcie. Nie
umiałam powstrzymać się od głośnego śmiechu. Widok małego Nialla bawiącego się
w błocie był nad wyraz śmieszny. Przysłoniłam usta ręką by chłopak nie mógł
usłyszeć mojego rozbawienia.
Chwile po tym otworzyły się drzwi pokoju obok. Wyszedł z
nich Niall. Na szczęście ubrany. Miał na sobie zwykłą koszulkę i dżinsy.
Momentalnie przestałam się śmiać.
-Coś nie tak ? – zapytał zdziwiony.
Pokiwałam przecząco głową.
Podoba wam się 3 rozdział ? ;)
+Założyłam dziś TT : https://twitter.com/followers . Jeśli chcecie bym was powiadomiała na TT o nowych rozdziałach to piszcie ;)
środa, 21 sierpnia 2013
Rozdział 2.
Rozdział 2.
Z uśmiechem weszłam do wnętrza domu. Już na progu napotkałam mamę. O mały włos się z nią nie zderzyłam . Miałam wielką nadzieje ,że nie zdołała zobaczyć Nialla bo musiałabym się grubo tłumaczyć i wyznać prawdę o wczorajszym zdarzeniu .
-Część córcia , jak było u Emmy ? – zapytała promiennie .
-No cóż … było interesująco – podniosłam brwi i szybkim
krokiem udałam się w stronę schodów .
-Amy ? Czemu masz na sobie męskie spodnie ? – zapytała ze
zdziwieniem malującym się na twarzy.
-No więc , po drodze do Em wpadłam w kałuże i jej brat dał
mi na przebranie swoje ubrania . – palnęłam bez namysłu.
- Przecież on ma 10 lat .
- Ale jest bardzo wysoki .- oznajmiłam próbując uwiarygodnić
ową wypowiedź .
Próbując uniknąć kolejnych pytań pobiegłam schodami na górę
.
-Uff upiekło mi się .- odetchnęłam i rzuciłam torbę w kąt
pokoju.
*** (Wieczór)
-Amy ! Kolacja ! – dobiegł do mojego pokoju wyraźny
krzyk .
Wyłączyłam laptopa i zamknęłam drzwi . Skierowałam się w
stronę kuchni . Zatrzymałam się w połowie schodów . Co było tego powodem ?
Rozmowa mamy przez telefon . Tak wiem , dziwne ale to nie była zwyczajna
rozmowa.
-Nie , ty jej powiesz . – szeptała mama do słuchawki
telefonu w obawie ,że ktoś może usłyszeć . Wcale nie chciałam podsłuchiwać ,ale
wydawało mi się ,że głównym tematem rozmowy byłam ja.
-Ty załatwiłeś ,to ty jej powiesz . – powiedziała ostrzej ale
nadal najciszej jak umiała . Zżerała mnie ciekawość .
-Dobra koniec rozmowy , porozmawiamy jak wrócisz .-
oznajmiła już milszym tonem .
Cofnęłam się trochę ,by mnie nie zauważyła . Udało mi się .
-Amy idziesz na te kolacje czy nie ?
-Tak , tak . – powiedziałam pospiesznie .
Podczas jedzenia mama zachowywała się zwyczajnie czyli tak jak zwykle . Próbowałam
wtrącić temat czy coś się stało ale ona rozwiała moje przypuszczenia . Ukrywa
coś . Także chciałam porozmawiać o tacie, ale szybko zagadała mnie strącając tym
samym z tematu . Tak ,mój tata pracuje do późna . Nawet w weekendy . Nie za
często go widuję . Czasami nawet myślę ,że zapomniał o moim istnieniu ale
zawsze próbuję odgonić od siebie tę myśl .
***
Ze snu wybudził mnie znajomy dźwięk . Sms . Niechętnie wstałam, a właściwie zwlekłam się z łóżka . Podeszłam do rzuconej wcześniej torby . Niezgrabnie wyciągnęłam z niej telefon . Nacisnęłam przycisk odbierz .
Jest godzina 2:00 w nocy, a on musiał akurat napisać teraz ? –
zapytałam samą siebie . Głupie.
Wzięłam się za odpisywanie . Wysłałam .
Nie odpisał . Ciekawa byłam skąd go miał . Ale to nie był
dla mnie jakiś duży problem .
Moje rozmyślenia przerwał głośny huk na zewnątrz . Niepewnym
krokiem podeszłam do okna .Uchyliłam je .Moją uwagę przykuło czarne auto ,
które z chwilą gdy otworzyłam okno ruszyło z piskiem opon zostawiając tym samym
ślad na trawniku pod moim domem . Mama się wścieknie gdy to zobaczy . Ale nie
to było moim najgorszym problemem . Już chciałam zamykać okno ale zobaczyłam
skrawek kartki w ramie okna . Jakby ktoś na siłę chciał go tam włożyć . Sięgnęłam po
niego ręką i przeczytałam napisany na nim czarnym piórem napis ‘’Tym razem mi
nie uciekniesz ,kochanie ‘’
Czytając to ciarki przeszły mnie po całym ciele . Myślałam ,że takie sytuacje zdarzają się tylko w filmach . Najwyraźniej myliłam się . Wychyliłam głowę by zobaczyć czy sprawca jeszcze jest w pobliżu . Nie było . Nikogo nie było . Nawet żywej duszy , więc zamknęłam je z powrotem . Rozejrzałam się po pokoju , tak dla pewności . Podeszłam do łóżka i wręcz wskoczyłam na nie , przykrywając się cała kołdrą . Nie ukrywam przestraszyłam się i to bardzo . Coś tak czuję ,że dziś nie zasnę .
Dziś trochę monotonny ale jest to potrzebne do dalszych rozdziałów . Następny będzie ciekawszy xx
Dziękuje wszystkim za poprzednie komentarze <3
niedziela, 18 sierpnia 2013
Rozdział 1.
Szłam nie patrząc się za siebie . Niestety z czasem stało
się to czego się obawiałam. Ciche odgłosy kroków zbliżające się z każdym moim
posunięciem . Stały się coraz głośniejsze a co gorsza było ich coraz więcej .
Bałam się odwrócić ale ciekawość była silniejsza. Zatrzymałam się, powoli
odwróciłam głowę dla zmylenia poprawiając włosy w odbiciu jednej ze sklepowych
szyb . Widząc grupkę chłopaków w dresach chichoczących co jakiś czas ,szłam
dalej tym razem przyspieszyłam kroku. W tej chwili marzyłam tylko o tym by
znaleźć się w domu a właściwie w jakimkolwiek innym miejscu.
Przełknęłam głośno ślinę
i stanęłam jak gdyby nigdy nic . Nie chciałam pokazać strachu .
- Co taka laska robi tu o tak późnej porze i w dodatku sama
? – zapytał z uśmieszkiem jeden z chłopaków .
-Wracam do domu – odpowiedziałam niepewnie .
- Może dotrzymamy ci towarzystwa ? Nie będziesz wracała
samotnie . – znów ten uśmieszek pojawił się na jego twarzy .
-Nie dzięki , sama trafie .
-Kotku nalegam ..
-Nie mów tak do mnie . – nabrałam trochę odwagi co nie było
łatwe .
-Kochanie to nie inni rozkazują mi . To ja rozkazuje innym .
-W takim razie będę musiała cię rozczarować – powiedziałaś
triumfalnie .
-Kotku pójdziesz z nami . – powiedział dość ostrym tonem.
-Możesz pomarzyć .- zrobiłaś krok w tył .
-Huhu chłopaki zadziorna nam się trafiła. –machną ręką do
jednego z chłopaków w tyle . Był wysoki i nie wyglądał na przyjaźnie
nastawionego. Ten zaś zrozumiał co miał na myśli i podszedł w moją stronę.
Co robić ? Amy rusz głową – powtarzałam sobie w myślach .
Zdecydowałam się na ucieczkę bo nie miałam większego wyboru
. Biegłam w granicach sił . Biegi w szkole w końcu nie poszły na marne
pocieszyłam się .
Skręciłam w wąską uliczkę . Odetchnęłam głęboko opierając
się o kamienną ścianę jednego z domów.
-Radziłbym ci stąd uciekać .– powiedział cicho męski głos .
Lekko przestraszona jego obecnością
odsunęłam się w bok .
-Nie bój się chce ci pomóc . Nie powinnaś tu być . –
oznajmił wysokim głosem ale było w nim coś co sprawiło ,że nie bałam się go
mimo ,że nie widziałam jego postaci w tym mroku. Nieznajomy wziął mnie za rękę
i pobiegliśmy na pobliski parking. Sama nie wiem czemu się zgodziłam . Po
prostu musiałam , nie miałam innego wyjścia . Upadłam . Od zawsze byłam
niezdarą ale akurat teraz musiało mnie to spotkać . Przeklęłam w myślach.
-Nic ci nie jest ? – zapytał niebieskooki .Teraz mogłam zobaczyć w całości jak wygląda . Morskie oczy,nienaganny strój i blond włosy postawione na żelu. Nie ukrywam spodobał mi się .
-Nie, tylko zazwyczaj nie uciekam przed kimś . – zaśmiał się
i pomógł wstać .
-Okej no to chodź .–zawołał wsiadając na motor .
-Co ? Na motorze ? Nigdy w życiu .- pokręciłam przecząco
głową .
-Pewna jesteś ? – podniósł brwi pokazując na grupkę znanych
ci chłopaków w tyle .
-Cholera .
-To jak wsiadasz ?- zapytał podając ci kask .
Wzięłam go już bez zastanowienia .
-Musisz się mnie trzymać . – zaśmiał się .
-Co ?
-No obejmij mnie .- oznajmił chwytając moje ręce i kładąc je
na swojej talii .
-A no tak … - zarumieniłam się a jemu uśmiech nie schodził z
twarzy .
Ruszyliśmy . Wzdrygnęłam się odgłosem silnika .
Teraz moją jedyną obawą było spadniecie z motoru .
***
-Gdzie jesteśmy ?- zapytałam zsiadając z motoru i
rozglądając się dookoła .
- U mnie .
-Właściwie mógłbyś mnie zawieść do domu … – zasugerowałam
pokazując maszynę stojącą przed sobą.
-Mógłbym .
-No więc ?
-Chcesz by rodzice zobaczyli cię w takim stanie ?
Mój top był potargany , włosy w totalnym nie ładzie , a
szpilek nie można było nazwać szpilkami .
-A no faktycznie …
-To jak ? Zapraszam – mrugnął otwierając drzwi wejściowe .
-Chyba nie mam wyjścia – pomyślałam przekraczając próg.
- Chwila , skąd mam wiedzieć ,że nie będziesz chciał mnie
wykorzystać ?
- Zaufaj mi .
- Jak mam ci ufać ? Poznałam cię 15 minut temu .
- Zaryzykuj no chyba ,że chcesz wracać do domu pieszo .
-To zaryzykuje . Widać bardzo odpowiadała mu moja reakcja .
-A no tak zapomniałem . Jestem Niall .
- Amy .
***
Blondyn dał mi do przebrania jedne ze swoich ubrań .
Następnie zadzwoniłam do mamy powiadamiając ,że zostaje na noc u Emmy . Nie
chciałam jej nie potrzebnie martwić . Bo nie wiem jak by zareagowała gdybym
powiedziała ‘’ hej , mamo zostaje u jakiegoś nieznajomego chłopaka na noc bo
uratował mnie przed grupką dresów ,którzy nie wiem co by ze mną zrobili‘’.
Niall
rozmawiał co 5 minut przez telefon odkąd jesteśmy w jego domu. Nie powiem
strasznie mnie ciekawiło z kim rozmawiał ale nie dałam tego po sobie poznać . Nie obyło się bez kłótni o tym kto śpi na kanapie . Wypadło na to ,że Niall . Był uparty więc odpuściłam.
-Potrzebujesz czegoś jeszcze ? – zapytał rozłączając się .
-Nie dzięki . Z kim rozmawiałeś ? – zapytałam zmieniając
temat .
-Z … kumplem . Pokiwałam głową ale dobrze wiedziałam ,że
kłamał .
-Dobranoc , Amy .
-Dobranoc – odpowiedziałam przykrywając się kołdrą .
***
-yymm … odwieziesz mnie czy będę musiała wracać na piechotę
?
- Odwiozę . – powiedział bez jakiejkolwiek reakcji .
Podałam mu adres i ruszyliśmy . Niall chyba nie był w
nastroju . Rano rozmawiał z kim przez telefon ale raczej wyglądało to na
kłótnie niż rozmowę .
***
-To , tu .
Zaparkował po drugiej stronie ulicy po czym odprowadził mnie
pod drzwi .
-To do zobaczenia Amy .
-Do zobaczenia. – odpowiedziałam z uśmiechem malującym się
na mojej twarzy .
Patrzyłam jak przechodzi przez całą długość ulicy .
-A zapomniałbym ! Jakbyś zaś komuś podpadła , daj znać a
przyjadę . – mrugnął uwodzicielsko zakładając kask .
-Będę pamiętać . – powiedziałam szeptem sama do siebie .
Myślałam ,że zawsze jest taki miły i pozytywnie nastawiony
do świata . Przynajmniej tak mi się wydawało ..
Ta część już była u mnie publikowana na innym blogu. Napisałam ją jako jednopart ale zachęciła mnie jedna osoba bym napisała do tego następne części . Tak też powstał ten fanfiction. Zmieniłam tylko kilka rzeczy :) Pominełam prolog ponieważ zrobiłam dla was zwiastun , który ku mojemu zdziwieniu wam się podobał ;) Mam nadzieje ,że 1 rozdział nie jest aż tak zły ?
sobota, 17 sierpnia 2013
Zwiastun.
Zwiastun.
Na początek zwiastun bloga . Robiłam go sama i moim zdaniem nie wyszedł najlepiej ponieważ robiłam go pierwszy raz .
Link do niego na You Tube :http://www.youtube.com/watch?v=JDglULqrYRA . Podoba się ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)











